biurko laptop kawa notatnik

Jak mądrze wybrać aplikację do zadań i nie przekombinować? Mój proces [#016]

przez Monika Torkowska
Czas czytania: 22 min



Asana, Nozbe, Tick Tick, ClickUp, Notion, Todoist, Google Keep, Any.do, a może zwykły notatnik? Jak to zrobić, żeby wybrać aplikację, która będzie spełniała nasze potrzeby, a jednocześnie nie będzie przekombinowana? Dzisiaj odpowiem na to pytanie i pokażę Ci mój szczegółowy proces.

Posłuchaj odcinka w: Spotify, Apple Podcasts, Google Podcasts, YouTube lub skorzystaj z odtwarzcza poniżej.

Wymienione w tym odcinku

Materiały dodatkowe

Szablon w Notion do oceny wybranych aplikacji według kryteriów.

Warto sprawdzić

Podkast do czytania

W tym odcinku

Asana, Nozbe, Tick Tick, ClickUp, Notion, Todoist, Google Keep, Any.do, a może zwykły notatnik? Jak to zrobić, żeby wybrać aplikację, która będzie spełniała nasze potrzeby, a jednocześnie nie będzie przekombinowana? Dzisiaj odpowiem na to pytanie i pokażę Ci mój szczegółowy proces.

W robieniu mogą nam pomóc na poziomie organizacyjnym oczywiście aplikacje do zadań. Jak być może pamiętasz z odcinka piątego o tym, jak nie dobierać tak naprawdę narzędzi do zarządzania zadaniami, to być może pamiętasz, że moja droga i przygoda z aplikacjami wcale nie zaczęła się gładko, prosto i przyjemnie, tylko były tam pewne przeboje.

Teraz już bardzo chętnie korzystam z aplikacji i szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie obecnie robić tego inaczej. Oczywiście przesadzam, da się to wszystko co ja robię zrobić w notatniku, natomiast byłoby to dla mnie utrudnieniem, bo wszędzie musiałabym ze sobą ten notatnik nosić. Dla mnie pierwszym wyborem, jeśli chodzi o organizację całego życia i wszystkich projektów, które robię to oczywiście jest aplikacja.

Ale tych aplikacji jest już na rynku teraz WOW, naprawdę jest totalnie szeroki wybór. Można troszeczkę od tego wyboru zwariować. Muszę Ci się do czegoś przyznać. Ja bardzo łatwo ulegam nowościom, jeśli chodzi o aplikacje. Co Ci będę ściemniać – to jest moje guilty pleasure. Kiedy słyszę coś od kogoś, a czasami podsuwacie mi na Instagramie informację o nowych aplikacjach.

Oczywiście jestem Wam wdzięczna, ale to uruchamia bardzo złe ścieżki w moim mózgu [śmiech] – ciekawości i chęci sprawdzenia, co tam jest nowego. Ja bardzo łatwo daję się na to złapać. Bardzo chętnie te nowości testuję. To jest fajne. Problem jest, jeśli robi się to nie do końca intencjonalne i bez pewnego własnego procesu i dobrego poznania potrzeb.

Wybór idealnego narzędzia – nie zostawiaj miejsca na przypadek

Dzisiaj chcę Ci pokazać proces myślowy, który sobie opracowałam oparty o moje potrzeby i ich poznanie – tutaj trochę już spoleruję, że to jest dosyć istotny element – żeby pokazać Ci, w jaki sposób można myśleć o wyborze tego narzędzia, które będzie nam towarzyszyło na co dzień, bo taka jest idea narzędzia do zarządzania zadaniami, że my tam nie zaglądamy raz na tydzień, nie zaglądamy raz na miesiąc, tylko to jest bardzo istotny element naszego systemu.

Dlatego jego wybór nie powinien być moim zdaniem przypadkowy, on powinien być przemyślany. Jak to zrobić, żeby ten wybór był przemyślany, żebyśmy byli z niego później zadowoleni, ale mimo wszystko, żeby nie przekombinować?

Wróćmy jeszcze na chwilę do tego, skąd w ogóle się ten temat wziął. Ano z tego, że ulegając tej mojej potrzebie testów i fascynacji narzędziami stwierdziłam, że przetestuję aplikację ClickUp. Usłyszałam o niej po raz pierwszy od Natalii Dołżyckiej, zresztą kupiłam od niej pakiet „Planuj jak CEO” i tam jeden z szablonów był przygotowany właśnie pod tą aplikację.

Zachwycił mnie ClickUp totalnie. Naprawdę jestem pod wrażeniem tego, jak ta aplikacja wygląda. Mogę Ci już zaspojlerować, że niestety, w wyniku mojego procesu, o którym Ci w tym odcinku opowiem, po prostu przegrała. A przegrała z moim starym, poczciwym, uwielbianym przede mnie od naprawdę wielu lat Todoistem.

Wow, teraz powinny być jakieś fanfary dla Todoista. [śmiech] Żeby była jasność – tę historię potraktujmy jako pewien punkt wyjścia, z czego się w ogóle wzięła ta zmiana. Chciałam testować ClickUp pod zarządzanie projektami, czyli zarządzanie tworzeniem podcastu jednego i drugiego – kto nie wie, to się właśnie dowiaduje, że jest jeszcze drugi podcast, który wychodzi bardziej w sezonach i tam są krótkie odcinki, które nie są cięte, nazywa się „Bez cięć”. Tak, zostawię link pod spodem. Plus jeszcze inne rzeczy pozaetatowe, które mają formę projektów.

Byłam ciekawa, czy jest takie narzędzie i czy być może tym narzędziem jest ClickUp, które sprawdziłoby się lepiej. To jest taka pułapka trochę. To jest właśnie pułapka szukania idealnego narzędzia. Uważam, że nie warto w nią wpadać, bo to jest potem frustrujące. Ja w nią wpadłam.

W pewnym momencie jeden czy drugi raz nacięłam się na jedną z funkcjonalności, która nie działała tak jak ja oczekiwałam w ClickUpie. Powiem jaka to była, jak przejdziemy do konkretnych punktów, które uwzględniałam w całej analizie. Stwierdziłam, że kurczę, coś jest nie tak. Być może ten test, który teraz robię już powinien się zakończyć i być może to nie jest dla moich obecnych potrzeb najlepsza droga.

Tu dochodzimy do bardzo ważnego punktu w całym tym procesie, czyli żeby wybrać mądrze aplikację do zarządzania zadaniami i nie przekombinować, to trzeba naprawdę dobrze się zastanowić, do czego jest Ci ta aplikacja potrzebna. Ale także: do czego Ci nie jest potrzebna?

Teraz aplikacje są naprawdę mega rozbudowane. Todoist wydaje się na tle innych, że ma całkiem podstawowe funkcje i mimo wszystko ma tych funkcji trochę. A jak zestawimy go z ClickUpem, z Asaną, z Notion i w ogóle jeszcze nie wiem czym, to naprawdę to są kombajny. Warto sobie zadać pytanie: czy ja na pewno tych wszystkich rzeczy potrzebuję?

Zdefiniuj swoje kryteria. I tylko swoje.

Kolejnym punktem będzie zdefiniowanie swoich kryteriów. Kryteriów, które będziemy później oceniać. Tych kryteriów, które są najważniejsze. Nie tych, które wydają się fancy, fajne, które brzmią fajnie, które są może ciekawe, tylko takie czynniki, takie rzeczy, takie cechy, które Tobie są tak naprawdę potrzebne.

Żeby nie pozostawić Ciebie bez przykładów teraz, to omówię na jakie kryteria ja zwracam uwagę, jakie dla mnie są najważniejsze w kontekście aplikacji do zarządzania zadaniami. Przede wszystkim aplikacja musi mieć bardzo łatwą obsługę szablonów.

Szablonów, czyli takiego zbioru zadań w formie pliku albo ten szablon może być zapisywany w jakiejś bazie podlegającej pod aplikację. To musi być szybkie, łatwe, kilkoma kliknięciami, ja chcę mieć to już, bo dla mnie szablonem jest przegląd tygodniowy, dla mnie szablonem jest produkcja całego odcinka.

Zresztą pracuję nad takim produktem, gdzie będziesz mógł/mogła skorzystać z takich gotowych checklist, szablonów do różnych aplikacji i paroma kliknięciami sobie to załadować, mieć gotowe i z tym pracować i voila! Dla mnie obsługa szablonów musi być naprawdę szybka i bezproblemowa.

Kolejna rzecz – obsługa wielu zadań na raz. Co mam na myśli? Da się wiele zadań na raz na przykład zaznaczyć i wybrać im datę albo wybrać im priorytet. Tu dochodzimy do kolejnego punktu – dobrze byłoby, żeby moja aplikacja miała priorytety, ponieważ część zadań ja priorytetyzuję. Na podstawie tego priorytetu ja bym chciała, żeby ta lista mi się sortowała odpowiednio, czyli żeby ten najwyższy priorytet był na szczycie listy.

Kolejny punkt – niezawodna synchronizacja ze wszystkimi urządzeniami. Ja aplikację traktuję trochę jak notatnik, tylko nie muszę jej nosić ze sobą. Aplikacja ma być dla mnie codziennym towarzyszem. Ja to chcę mieć na każdym urządzeniu, synchronizacja ma działać bez zarzutu i ma mi się z tego łatwo korzystać.

Dlaczego? Aplikacja do zarządzania zadaniami jest dla mnie takim miejscem, do którego ja zrzucam z głowy otwarte pętle, rzeczy o których nie chcę pamiętać, jakieś nowe zadania, które się pojawiają. W ogóle cały ten proces związany z oczyszczaniem głowy robię właśnie na bazie aplikacji.

Oczywiście, można to wszystko robić na kartkach, ale jeśli idę gdzieś albo jestem gdzieś i mam przy sobie tylko telefon, to ja chcę, żeby to wylądowało w odpowiednim miejscu, bo nie zawsze mam przy sobie kartkę, ale zawsze mam przy sobie telefon. Ta aplikacja musi być dla mnie niezawodna.

Swoją drogą, jeśli chcesz sobie zrobić to oczyszczanie głowy, o którym wspominałam przed chwilą, co jest jednym z moich naprawdę top of the top of the top narzędzi i korzystam z tego od kiedy tylko zaczęłam się interesować tematem produktywności i uważam, że robi kolosalną różnicę, to jest dostępny mój bezpłatny e-book o całym tym procesie. Zostawiam Ci linka pod spodem – jeśli masz ochotę, to możesz się zapisać i bezpłatnie otrzymać dostęp do tego e-booka.

Z takimi informacjami, gdzie ja Cię bezpłatnie przeprowadzam przez ten proces. Bardzo, bardzo polecam. Odczucie ulgi po jest cudowne. Cudowne. Myślę, że jestem wiarygodna, bo robiłam to ćwiczenie dosłownie kilka dni przed nagrywaniem tego podcastu, więc jeszcze mam w sobie odczucia tej cudownej ulgi po. To jest naprawdę coś nie do opisania.

A dla ciekawskich – wyrzuciłam mniej więcej 150 otwartych pętli z głowy. Wszystkie wylądowały w Todoiście. Sporo zadań, które mam w życiu to są zadania, które się pojawiają cyklicznie. Nie zawsze ta cykliczność jest oczywista, na przykład raz w tygodniu.

Czasami ta cykliczność jest co 3 dni – takie mamy ustalone w domu pewne procesy, które na przykład wypadają co 3 dni albo co 6 tygodni. Na przykład co 6 tygodni Tedi, czyli mój pies dostaje pewien lek. Jest trochę mniej specyficzna ta cykliczność. Ja chcę, żeby to było bardzo dobrze obsłużone i żebym mogła tą cykliczność ustalać dla wielu zadań, tak jak mówiłam w jednym z poprzednich punktów.

Obsługa za pomocą skrótów klawiaturowych też jest mega ważna dla mnie – szczególnie jeśli chodzi o dodawanie do tzw. inboxu, czyli w ogóle istnienie inboxu. Inbox, czyli skrzynka odbiorcza ma być takim miejscem do którego zadania wpadają i potem ja je w jakiś sposób obsługuję.

Trochę zgodnie z metodologią z „Getting Things Done”, czyli to jest taki pierwszy punkt, do którego trafiają zadania. Ja się nie zastanawiam, jaka to jest kategoria. Nad niczym więcej się nie zastanawiam, po prostu chcę się pozbyć z głowy, dlatego ta koncepcja inboxu jest ważna.

Oczywiście, jeśli aplikacja nie ma specjalnego miejsca, które przez programistów i programistki został oznaczony jako inbox, to oczywiście to może być folder, to może być jakaś specjalna lista, którą my sobie oznaczymy jako inbox.

Chodzi o to, żeby szybka była możliwość wyrzucenia tych otwartych pętli właśnie do inboxu albo na jakąś listę, czyli musi być dobrze obsłużony – albo skrót klawiaturowy, albo na aplikacji mobilnej. To dodawanie nowych tasków musi być łatwe. To jest mega ważne dla mnie.

Co się wiąże z obsługą klawiatury, a właściwie z pisaniem w ramach zadania – to jest to, że bardzo mi zależy na tym, aby można było łatwo kategoryzować i etykietować zadania. W skrócie mówiąc – ja chcę jak najmniej klikać.

Najlepiej, żeby były pewne skróty za pomocą znaków, dzięki którym ja przypiszę zadanie do danego projektu albo oznaczę je określoną etykietą. To wtedy dla mnie jest idealne rozwiązanie, bo tempo obsługi wtedy tego narzędzia, to ile ja będę musiała spędzić nad tym narzędziem to jest znacznie mniej niż wyklikiwanie tego za każdym razem dla każdego zadania osobno.

Ostatni punkt – dla mnie nie aż tak obowiązkowy – ale miły dla oka i wiem, że fajnie działa motywacyjnie to jest wyświetlanie na dziś ukończonych zadań. Najlepiej jeszcze w formie wyszarzanej i przekreślonej. Nie, że ja coś muszę dodatkowo kliknąć, żeby to widzieć, tylko żeby to już się wyświetlało. Nic tak nie motywuje jak poczucie progresu. Lepiej odczuwamy progres, jeśli widzimy, ile już jest za nami.

Oczywiście to nie oznacza jednocześnie, że zrobiliśmy faktycznie dużo i ważnych rzeczy, bo zadania nie mają takiej samej ważności i projekty też nie mają takiej samej ważności. Chodzi o samo to poczucie, że jesteśmy do przodu z jakąś pracą. To mi się wydaje mega fajną rzeczą, jeśli aplikacja to ma – ja to chcę. Ale nie będzie to coś, co przeważy nad wyborem. Bardziej to jest takie w kategorii nice to have, dlatego zostawiłam sobie to na koniec.

Nie patrz na wszystkie funkcje

Z tego co wymieniłam wychodzi trzecia bardzo ważna rzecz w kontekście kryteriów i funkcji, na które patrzymy – to, żeby nie patrzeć na wszystkie funkcje, które w ogóle można w takich aplikacjach mieć, tylko zastanowić się od tej strony: co mi jest potrzebne?

Pominąć w ogóle w głowie to: a co jest dostępne w aplikacjach, co w ogóle można zrobić z tymi aplikacjami, jakie tam funkcje jeszcze mogłyby się pojawić i zastanawiać się potem: czy istnieje aplikacja z taką funkcją? Najpierw wypisać to, czego się potrzebuje.

Różnica jest subtelna mam wrażenie, jak się o tym słucha, natomiast jest bardzo istotna – ty nie wymyślasz funkcji, myślisz o swoich potrzebach i to jest kluczowe. Coś, co może dodatkowo później pomóc w decyzji, jeśli na poziomie tych kryteriów podstawowych ta decyzja nie będzie jasna – może pomóc wypisanie sobie, co nie jest w ogóle dla Ciebie ważne i co nie jest Tobie potrzebne.

Ja zdefiniowałam sobie, że tzw. pola customowe, pola definiowane nie są mi potrzebne o określonym typie. Jeśli korzystacie z Notion albo w Click Upie też są takie custom fields – wiecie, że to są pola określonego typu. To może być tekst, checkbox, różne takie, które dodają dodatkową informację do danego projektu.

Ja po przeanalizowaniu tego, w jaki sposób ja chcę zarządzać swoimi zadaniami zdałam sobie sprawę, że dla mnie zupełnie wystarczający jest podział na foldery, listy lub projekty. Jakaś taka tego typu granularność i nic więcej. Nie potrzebuję właściwie większych zagłębień.

Jeśli będzie w danej aplikacji projekt i podprojekty, to dla mnie to będzie wystarczające. A w ramach już samych zadań, to totalnie mi wystarczą etykiety i priorytety. Gdyby nie było priorytetów, to jestem w stanie sobie za pomocą etykiety to spriorytetyzować pod warunkiem, że będzie funkcja filtrowania list zadań na podstawie etykiety.

Tego też nie wymieniłam, ale filtrowanie to jest absolutnie istotna cecha. Pominęłam to nawet na mojej liście, bo to jest faktycznie coś, co totalnie wszędzie występuje. Kłamię teraz. Nie występuje raczej w Google Keep, ale aż tak prostych aplikacji nie rozważałam dla siebie. Są troszeczkę zbyt proste, bo nie mają chociażby etykiet. Filtrowanie jest czymś dla mnie mega istotnym.

Na blogu popełniłam taki artykuł na temat pasywnych i aktywnych zadań, czyli zadań, które są okraszone pewną etykietą, kategorią, nazwij to jak chcesz, które mogę wykonywać mając niski lub wysoki poziom energii. To jest bardzo fajna rzecz, bo przechodzimy trochę od zarządzania zadaniami w czasie do zarządzania tymi zadaniami w kontekście swojej własnej energii. To ma bardzo dużo sensu. Czy

to jest mądre próbować coś forsować na siłę? Oczywiście, jeśli nie mamy jakiegoś palącego terminu. Forsować na siłę coś, co wymaga bardzo wysokiego poziomu energii, bardzo wysokiego poziomu skupienia, kiedy ty ledwo zipiesz? Powiedziałabym, że niekoniecznie. Wtedy jest bardzo dobry czas na to, żeby zająć się tymi zadaniami, które tej energii wymagają na niskim poziomie. Oczywiście podlinkuję ten artykuł.

Ja też mam etykiety w zależności od tego, jaki mam poziom energii, dlatego filtry są super, bo mogę sobie odfiltrować i mam się tak sobie, ale jednak byłabym w stanie coś zrobić i nadgonić, to mogę sobie odfiltrować tylko te rzeczy, które wymagają ode mnie mało energii i tylko je mieć przed sobą.

Nie myśleć o tych wszystkich ważnych i wymagających rzeczach, na które teraz nie mam energii albo mi się nie chce ich robić. To jest super, bo pozwala się lepiej skupić na tu i teraz.

Nie potrzebuję też nieskończonych zagłębień, wystarczy mi struktura dwupoziomowa, czyli projekt i podprojekty. Totalnie mi to wystarcza. Nie potrzebuję wielu rodzajów widoku, w tym widoku kalendarza. Co może być dla Ciebie zaskakujące, biorąc pod uwagę, że przecież zadania to się w czasie umieszcza i warto mieć widok kalendarza.

Ja doszłam do tego, że w aplikacji do zarządzania zadaniami nie jest aż tak istotne dla mnie to, żeby widzieć na całym dużym kalendarzu kiedy ja mam co do zrobienia. U mnie funkcja etykiet i filtrowania pełni dużo istotniejszą rolę w zarządzaniu projektami i tym, co robię na co dzień niż widzenie, kiedy ja sobie wsadziłam jakiś sztuczny deadline na zrobienie czegoś.

W większości przypadków w moich działaniach pozaetatowych to ja sobie narzucam pewien deadline. To, że ten podcast wychodzi co 2 tygodnie, to nikt inny tego nie wymyślił tylko ja. Jak będę chciała, to sobie to zmienię. Jeśli się coś takiego wydarzy, że z jakiegoś powodu odcinek nie wyjdzie w tym terminie, w którym założyłam – uwaga perfekcjoniści, niech głowa nie wybuchnie, to nic się nie stanie, jeśli ja go wypuszczę w innym terminie. Nikt nie umrze, żadnemu małemu szczeniaczkowi nie stanie się krzywda. A wierz mi, gdyby miała się stać, to ja bym ten odcinek jednak wypuściła. [śmiech]

Tak całkiem serio – ja nie jestem obwarowana jakimiś umowami czy czymś w tym stylu. To ja decyduję o tym kiedy i co robię, kiedy jaki projekt wypuszczam, co kończę. Mogę stwierdzić, że chcę mieć to mniej osadzone w czasie i nie muszę mieć wszystkiego opatrzonego deadlinami.

Trochę zapowiadam temat, który pewnie będzie kiedyś w podcaście pod tytułem, że planowanie zabija spontaniczność. Planowanie to nie jest tylko umieszczanie rzeczy w konkretnym terminie. Niekoniecznie. Jest kilka podejść do planowania.

Jednym z elastycznych podejść jest nieskupianie się bardzo mocno na deadlinach. Dlatego ja w aplikacji do zarządzania zadaniami – jakkolwiek te wszystkie widoki mi się mega podobają i widok kalendarza mi się też mega podoba, w ClickUp-ie to jest super zrobione, to ja tego nie potrzebuję. To nie jest najistotniejsza dla mnie rzecz. Tam istotność jest praktycznie zerowa w aplikacji do zarządzania zadaniami.

Określ ważność dla siebie

Kryteria, które omówiłam można sobie dodatkowo rozszerzyć o określenie ważności dla Ciebie, jak ważne jest to kryterium. Można dodać tzw. wagi, wartości oznaczające ważność z przedziału od 0 do 1 albo możesz to wyrazić w procentach, w jakim procencie to jest dla Ciebie ważne. To może być coś, co dodatkowo pomoże określić, spriorytetyzować. Jeśli będzie później trudniejszy wybór, to można jeszcze dodać wagi do tych swoich kryteriów, które się wcześniej zdefiniowało.

W materiałach dodatkowych do tego odcinka znajdziesz pewien szablon. Szablon jest przygotowany przeze mnie w Notion, który – mam nadzieję – pomoże Ci, jeśli stoisz teraz przed wyborem aplikacji dla siebie właśnie pomóc ją wybrać, na podstawie wybranych kryteriów. Możesz swoje kryteria dodać.

Coś takiego, co wizualnie przedstawia cały proces i myślę, że może być całkiem sporym ułatwieniem, jeśli nie masz ochoty tego rozpisywać w notatniku czy w innym narzędziu. Bardzo serdecznie zapraszam, link jest pod spodem.

Jeśli masz ochotę teraz wpisać w przeglądarkę, to wystarczy wpisać: www.monikatorkowska.com/materialy. Tam dostaniesz dostęp na hasło do wszystkich materiałów dodatkowych do odcinków, także do tego odcinka. Mam nadzieję, że się przyda!

Sprawdź ?

Bezpłatne planery tygodniowe gotowe do druku: tutaj.

Podejmujemy decyzję – co wziąć pod uwagę?

Na podstawie czego podejmujemy decyzję? Tego, czy aplikacje, które w ogóle rozważamy spełniają te kryteria. A jeśli tak – to w jakim stopniu? Może się okazać tak na końcu, że kurde, dwie aplikacje mają właściwie ten sam wynik na poziomie faktów. To wcale nie musi być rzadka sytuacja. Być może będziesz miał z większą liczbą aplikacji. Co z tym zrobić?

Jeśli miałeś/miałaś z nimi wcześniej do czynienia i testy są za Tobą, to wiesz jak one działają. To będzie być może nietypowa rada, ale moim zdaniem warto podjąć tę decyzję na podstawie odczuć. To znaczy tego, która aplikacja Ci bardziej leży.

To, co z mojej perspektywy jest bardzo, bardzo ważną rzeczą, a my najczęściej się skupiamy na faktach i twardych danych, twardych funkcjach aplikacji – to, co pomijamy to to, że aplikacja ma sprawiać Ci pewnego rodzaju przyjemność korzystanie z niej. To ma być miłe.

Jeśli podchodzisz do tego tak jak ja, czyli że jest to narzędzie, które ma Ci towarzyszyć na co dzień, trochę jak kumpel, bo zrzucasz tam te wszystkie syfy z głowy, to ma być naprawdę przyjemne. Masz z chęcią sięgać po tą aplikację, bo w innym przypadku nie ma sensu, ona nie będzie wtedy Twoim towarzyszem, nie będzie towarzyszyć Ci na co dzień, nie będziesz chcieć po nią sięgać.

Minie tydzień i zapomnisz, że tam cokolwiek było wrzucone i to umrze śmiercią naturalną. Wiem co mówię, bo przerabiałam to kiedyś. [śmiech] Mówię to ze swojego doświadczenia i z doświadczenia innych osób, z którymi miałam okazję rozmawiać, które mówiły, że słuchaj, te aplikacje to mi się nie sprawdzają.

To jest jedna z potencjalnych, bardzo prawdopodobnych przyczyn, że z tej aplikacji się niefajnie korzysta. Do aplikacji warto mieć zaufanie. Nie będziemy mieć zaufania do aplikacji, jeśli nie będą spełnione nasze kryteria i jeśli nie damy jej szansy na to, żeby ona się wykazała. Jeśli wynik jest wyrównany, a ty masz doświadczenie z tymi aplikacjami, to ja bym się kierowała intuicją, odczuciem.

Jeśli to są aplikacje nowe dla ciebie i robisz tę analizę na podstawie informacji, które znajdujesz w Internecie – tutaj moim zdaniem niezbędne będzie danie sobie kilku dni, być może tygodni na testy. Sorry memory, raczej tu nie widzę innej opcji.

Ewentualnie możesz spytać kogoś, kto przeorał ileś aplikacji, tak jak ja i spytać, co potencjalnie może być lepsze. Ale wtedy Torkowska zapyta Cię: a czego Ty potrzebujesz? Te wcześniejsze punkty, o których wspomniałam, to jednak będą musiały być odhaczone.

W tym wspaniałym pojedynku, który całkiem niedawno zrobiłam ponownie wygrał prosty Todoist – z priorytetami, etykietami, z bardzo dobrymi skrótami klawiszowymi, ze świetną synchronizacją. Sorry, niczego więcej nie potrzebuję. Pytanie – czy byłby sens to komplikować?

Teraz ciekawe, czy Torkowska nie wróci do Was za kilka miesięcy i nie stwierdzi, że jednak Todoist już jej nie leży. Tak, jest to też prawdopodobny scenariusz. Już mówię dlaczego – nasze priorytety i potrzeby i kryteria, o których tyle dzisiaj wspominałam po prostu się zmieniają w czasie. Zmieniają się też w zależności od tego, jak działamy, co się w życiu dzieje, czy współpracujemy jeszcze z kimś itd.

To jest całkiem normalne zjawisko, że raz podejmujemy decyzję i jesteśmy o niej święcie przekonani, że jest dobra i pewnie jest dobra w tym danym momencie, natomiast w czasie może się to zmienić i warto mieć tego świadomość po prostu.

Za 2 tygodnie bardzo serdecznie zapraszam Ciebie na odcinek inspirowany ankietą, którą zrobiłam na Instagramie, gdzie większość osób odpowiedziała, że jest zmęczona social mediami. Dlatego przyjrzymy się temu tematowi. Opowiem o pewnych dwóch drogach, które mi pomagają. Mam nadzieję, że Tobie też będą w stanie pomóc pokonać zmęczenie social mediami. Zapraszam!

Jeśli podoba Ci się ten odcinek – dołącz do osób czytających mój newsletter i odbierz dostęp do materiałów dodatkowych.


Zdjęcie: Andrew Neel


Niektóre linki na stronie mogą być afiliacyjne. Jeśli wejdziesz przez taki link na stronę sprzedawcy i dokonasz zakupu otrzymam gratyfikację (nie wpływa to na cenę dla Ciebie). W ten sposób wspierasz moją pracę. Dziękuję!

Przeczytaj też

Zostaw komentarz

2 komentarze

Poznań 15.03.2022 - 03:16

Interesujące jak wiele można powiedzieć na ten temat. Myślałem, że nie dotrwam do końca, ale wywód jest odpowiednio poprowadzony i przyjemnie i szybko się to czyta. Czekam na więcej wpisów, które mają podobną wartość 🙂

Odpowiedz
Monika Torkowska 19.03.2022 - 11:29

Dziękuję 🙂

Odpowiedz

Strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, lubię ciasteczka Czytaj więcej