człowiek przed komputerem

Dlaczego trudno Ci się skupić? 5 powodów [#036]

przez Monika Torkowska
Czas czytania: 15 min

23 minuty i 15 sekund – tyle zajmuje nam średnio powrót do skupienia po rozproszeniu. Przeciętny użytkownik odblokowuje swój telefon aż 63 razy dziennie. Chwytamy więc za to urządzenie co 15 minut, wtedy kiedy nie śpimy. Prawdopodobnie większość tych odblokowań przypada na czas w trakcie pracy. Nie zdążysz nawet rozkręcić swojego skupienia na nowo, a Twoje myśli już wędrują dalej. Dlaczego tak się dzieje? Powodów jest wiele. Dziś o pięciu z nich. 

Zapisz się: Spotify | Apple Podcasts | Google Podcasts | YouTube | RSS | wszystkie platformy

Rzeczy do zrobienia po wysłuchaniu odcinka

Warto sprawdzić

Podkast do czytania

W tym odcinku

Monotonia – znudzony mózg szuka rozrywek 

Płynnie przechodząc do pierwszego powodu – monotonia. Wiem, jak to teraz może zabrzmieć, ale znudzony mózg szuka rozrywek. Będzie ich szukał naprawdę w głupich miejscach. Oczywiście pierwszym wyborem dla mózgu jest to, co zna, to do czego już go przyzwyczailiśmy, czyli na przykład sięganie po telefon. Czyli na przykład zerknięcie na Onet. Nawet jeśli sobie poblokujemy wszystkie te najbardziej newralgiczne miejsca, to nagle stanie się interesujący nawet Pudelek. No ale zawsze to jest dla naszego mózgu coś nowego, coś innego, dostarcza pewnej świeżości. 

Monotonia to jest takie ładne określenie, ale czasami to jest po prostu nuda. Mija dzień za dniem, godzina za godziną. Jeśli Twój dzień wygląda w ten sposób, że robisz ciągle to samo, nie ma nic ciekawego w tym Twoim dniu, na nic nie czekasz, a Twoja praca jest nudna, być może nie do końca ją lubisz, być może szef Cię wkurza albo współpracownicy trują Ci dupsko, to może być tak – jakkolwiek absurdalnie to brzmi, bo dla większości z nas nie będzie to pierwszą myślą – że to monotonia sprawia, że ja się nie mogę skupić, prędzej przebodźcowanie, o którym powiem za chwilę. 

Ale warto się przyjrzeć swojemu harmonogramowi tygodnia. Czy to nie jest tak, że ja ciągle robię to samo? Jeszcze pół biedy, jeśli mi to odpowiada i ja się mam dobrze w ciągu tygodnia, to wtedy okej, nie ma co się czepiać. Ale jeśli są problemy ze skupieniem, bo wiele rzeczy się wydaje atrakcyjniejszych, bo ciągle mózg interesuje się wszystkim dookoła i nagle wyciąganie rzeczy ze zmywarki, kiedy Ty jesteś w trakcie pracy jest ciekawe, jeśli pracujesz z domu, to może być tak, że mózg po prostu szuka rozrywek. 

Niekoniecznie będzie tutaj chodziło o to, żeby zmienić charakter pracy, tylko żeby znaleźć w niej sens. Żeby nie wchodzić zbyt głęboko w ten temat, bo zdaję sobie sprawę z tego, że szczególnie jeśli się jest w takim momencie, gdzie się nienawidzi swojej pracy albo tak bardzo Cię uwiera, to szukanie w niej sensu może być trudne. 

To pewnie jest temat na inny odcinek. Chcę Ci dać znać tylko, że warto się przyjrzeć temu, jak wygląda Twój tydzień. Warto się przyjrzeć temu, jak wygląda każdy dzień i czy nie jest tak, że po prostu kompletnie nic się nie dzieje, że masz tylko pracę, po pracy masz obowiązki domowe, po tych obowiązkach domowych poscrollujesz telefon, a potem idziesz spać. 

Wyobrażam sobie, że wiele osób może teraz mieć w głowie przy okazji tej monotonii: ale Monia! Gdzie ja tam mam monotonię w życiu? Przecież ja mam tyle na głowie, u mnie tyle się dzieje, że ja nie mam kiedy pójść do toalety, więc o czym Ty w ogóle gadasz? No i okej, zdaję sobie sprawę z tego, że to może być w sumie sytuacja wielu, jeśli nie większości z nas. 

Przebodźcowanie – przeciążony mózg szuka ulgi 

Tym sposobem płynnie przechodzimy do drugiego powodu, takiego bardziej popularnego, bardziej oczywistego, jakim jest przebodźcowanie. Dlaczego przebodźcowany mózg nie może się skupić? Ponieważ mózg przebodźcowany to mózg przeciążony. A ten będzie szukał ulgi. 

Konieczność skupienia się, szczególnie kiedy stoi przed nami jakieś wyzwanie, kiedy w pracy robimy coś pierwszy raz albo coś trudnego – coś, co wymaga od nas więcej zasobów. Łatwiejszą ścieżką jest po prostu pójść w kierunku czegoś, co daje ulgę, czyli oderwać się od tego, co powoduje mój „dyskomfort” niż pozostać tu, gdzie jestem i ten dyskomfort znieść. Czyli utrzymać wysoki poziom skupienia. 

Ja wiem, że o tym przebodźcowaniu się tak bardzo trąbi i ludzie mówią, że są przebodźcowani. Natomiast to, co mnie zawsze zastanawia to to, dlaczego tak mało z tym robimy. Celowo mówię „mało z tym robimy”, chociaż w moim przypadku powinnam powiedzieć bardziej w czasie przeszłym, że mało z tym robiłam swego czasu. 

Mam na to dwie odpowiedzi. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak duża skala jest problemu u nas w życiu z przebodźcowaniem. Po drugie – nie doświadczyliśmy tego momentu, kiedy tego przebodźcowania jest mało albo już nie pamiętamy, jak to było i nie mamy w głowie tego kontrastu, jak może być cudownie, kiedy tego przebodźcowania się pozbywamy. A wierzcie mi, potrafi być cudownie! Naprawdę cudownie! 

Przebodźcowanie to nie tylko to, że informacje, które docierają do nas z internetu, bo to jest mam wrażenie główne źródło tego przebodźcowania dzisiaj – to nie są tylko te rzeczy. To może być też nadmiar przedmiotów w domu. 

W mniejszym stopniu, ale również są osoby, na które taki chaos wizualny, bałagan też (to są dwie różne rzeczy, wymieniam jako osobne) będzie w dłuższej perspektywie działał tak, że one będą się czuły bardziej mentalnie zmęczone, że będą bardziej przebodźcowane. Warto zwrócić uwagę na to, jak wygląda nasze otoczenie. Żeby nie było tak, że okej, scrolluję sobie ten Instagram, ale jeszcze dokładam sobie do pieca zagraconą chatą. 

Przyzwyczajenie do dopaminowych wyrzutów 

Skoro przy scrollowaniu internetów jesteśmy, to możemy płynnie przejść do trzeciego powodu, jakim jest przyzwyczajenie się do dopaminowych wyrzutów. I teraz taka mała uwaga – te powody, które wymieniam nie do końca są w osobnych szufladach. One bardziej przechodzą płynnie jeden w drugi, ponieważ mamy tutaj ciąg przyczynowo-skutkowy. Mamy monotonię, więc znudzony mózg szuka rozrywek. Tych rozrywek szuka sobie na przykład w internecie, co sprawia, że stajemy się przebodźcowani. A jeśli stajemy się przebodźcowani, to zaczynamy się stopniowo przyzwyczajać do dopaminowych wyrzutów. 

Dopamina to taki neuroprzekaźnik. Ona się wydziela wtedy kiedy dostajemy lajki na Instagramie, wtedy kiedy coś nowego odkryliśmy ciekawego i obejrzeliśmy jakąś rolkę itd. To pobudzanie się jest uzależniające. To znaczy kiedy my odetniemy się od bodźców, które sprawiają, że mamy wyrzuty dopaminy – być może to będzie trochę przesadzone określenie, ale to jest tak trochę jakbyśmy zrezygnowali z czynnika uzależniającego. Jakbyśmy się odcięli od niego. Jest to takie dziwne uczucie.  

Mówię teraz też z własnego doświadczenia, kiedy ograniczam dostęp sobie samej do tego, co właśnie mi tę dopaminę wywołuje. Jest taki trochę efekt odstawienny – nie wiem, czy jest takie słowo, ale tak sobie to teraz nazwę roboczo – taki niepokój. Jest człowiekowi dziwnie. Jakby czegoś brakowało. Jakby chciał po coś sięgnąć. To jest mega ważny czynnik, który sprawia, że trudno jest Ci się skupić, bo skupienie samo w sobie… Umówmy się – pracujesz nad czymś w pełnej koncentracji. 

No chyba że podczas tej pracy w skupieniu będziesz odkrywać jakieś fantastyczne rzeczy i to sprawi, że dopamina się będzie wydzielać. No ale umówmy się, że w większości przypadków większość z nas potrzebuje skupienia do takich rzeczy, które no po prostu są. Są jakąś naszą pracą, cieszą nas bardziej lub mniej. 

Tutaj mam takie przemyślenie, że bardzo się skupiamy na blokadach. Na blokowaniu sobie aplikacji, na blokowaniu sobie dostępu do tego, co nas najbardziej kusi. Oczywiście ja nie zaprzeczam – to działa. Gdyby to nie działało, to sama bym pewnie tego nie stosowała. 

Problem w tym, że to nie rozwiązuje problemu u źródła. To jest trochę tak jak masz hiperczęste migreny – to będzie dobry przykład, może trochę mój – i dostajesz super tabletkę przeciwbólową. No i fajnie, bo ona Ci działa po 15 minutach. Blokady na aplikacje to są właśnie takie tabletki przeciwbólowe, które super działają. Tak długo jak je bierzesz, kiedy masz ból. Natomiast tego, czego nie robią to nie rozwiązują przyczyny problemu. One jej często nie dotykają nawet. 

Przyczyny, dla których my się nie jesteśmy w stanie skupić leżą często znacznie, znacznie głębiej. Leżą w tym, jakie Ty masz przekonania dotyczące pracy chociażby? Jaka wizja jest w ogóle Twojego życia? Czy w ogóle taką masz? Jak Ty układasz swoje dni? Jak dbasz o siebie? Większość porad dotyczących skupienia i ja doskonale rozumiem dlaczego tak jest, sama o nich piszę, to są rzeczy skuteczne, tylko nie rozwiązują problemu u źródła. Naprawdę warto czasami zajrzeć głębiej, żeby skutecznie się z tym tematem „rozprawić”. Zajrzeć głębiej tak, żeby wdrożyć sobie pewne strategie, które będą działały długofalowo. 

Jest wiele czynników, które wpływają na poziom naszej koncentracji, które nie są naszą winą. Ciężko winić samego siebie za występowanie pewnych zachowań, kiedy ja jestem jedna, a po drugiej stronie na przykład aplikacji na telefon jest cała masa ludzi, którzy je projektują i wykorzystują zjawiska psychologiczne do tego, żeby w tej aplikacji spędzać więcej czasu. 

Tak to działa, tak jest zrobiony biznes. Czy my na ten sam fakt mamy jakiś wpływ? Ano nie. Natomiast jest wiele takich obszarów w kontekście skupienia, na które my mamy wpływ. Warto się właśnie na nich skupić, bo to nie jest tak, że zupełnie nic nie możemy zrobić. Tym na co masz wpływ zajmiemy się w kursie online właśnie związanym ze skupieniem. 

Daj mi proszę znać, czy jesteś zainteresowany/zainteresowana w ogóle takim kursem, ponieważ w ten sposób będę wiedziała, czy jest sens pracować i skupiać się – no właśnie – właśnie na tym działaniu. Na monikatorkowska.com/skupienie-zapis możesz zapisać się na listę zainteresowanych tym produktem. W ten sposób dasz mi znać, że jest to dla Ciebie coś atrakcyjnego. Link znajdziesz w opisie. Oczywiście zapisanie się na tę listę nie zobowiązuje do żadnych zakupów, nie zobowiązuje do niczego, można się z niej w dowolnym momencie wypisać. 

Za dużo rzeczy uważamy za ważne 

Kolejna rzecz – kiedyś słowo „priorytet” podobno nie miało liczby mnogiej. Nie było priorytetów. Był po prostu priorytet jako rzecz najważniejsza. A teraz problem jest taki, że często wiele rzeczy uznajemy w naszym życiu za bardzo ważne. Z jednej strony możemy mieć rację. Z drugiej strony to może być taki nie do końca przemyślany wniosek. Czy na pewno jest tak, że wszystko, absolutnie wszystko, co sobie wrzucamy na listę, jeśli w ogóle ją robimy – to jest inny, bardziej narzędziowy obszar skupienia – czy na pewno wszystkie z tych rzeczy są tak samo ważne? A jeśli nie są, to pytanie: dlaczego te hiperważne są pośród tych tak sobie ważnych? Czy na pewno tymi tak sobie ważnymi trzeba się zajmować? Jednymi tak być może, a drugimi nie. 

Natomiast to, że na takim poziomie już operacyjnym my nie mamy wydzielony co jest mega ważne, a co trochę mniej i nie robimy żadnej selekcji, to sorry, nasz mózg ma pewne ograniczenia. Ma pewne moce przerobowe, które jeśli będą wykorzystane – z pustego i Salomon nie naleje. Nie da się skupić jednego dnia na dwudziestu mega ważnych, mega wymagających kreatywności i zasobów umysłowych bardzo dużych rzeczach. Nie jest to po prostu możliwe. 

A jeszcze, jeśli to są rzeczy, które Ty na przykład robisz po swojej standardowej pracy, bo na przykład – tak jak ja- rozwijasz sobie jakiś biznes online po godzinach, to być zaskoczoną lub zaskoczonym, że Ty nie jesteś się w stanie skupić na tych rzeczach, bo nie masz ogarniętej tej listy w sposób, który będzie sprzyjający Tobie – no cóż, można się nadal dziwić i można nadal nie mieć efektów. 

Dlatego sugeruję przyjrzeć się temu, jak wiele rzeczy w życiu uznajesz za ważne i czy one na pewno są ważne? Czy to są rzeczy, które musisz robić? Czy to są rzeczy, które chcesz robić? Czy to są rzeczy, które powinieneś/powinnaś robić? A jeśli tak, to kto tak powiedział? Dlaczego tak uznajesz? Być może wcale tak nie jest. Zostawiam otwarte pytania. 

Choć połączenie się wydaje dosyć pozorne, to wcale takie nie jest, bo zasoby naszego umysłu są skończone. Okej, one się odświeżają, ale mówimy o skali jednego dnia, kiedy kończysz dzień i masz poczucie: kuźwa, nie mogłam się skupić na niczym, jak krew z nosa ta robota szła. Pytanie: dlaczego? 

Robienie tylko tego, co trzeba 

Innym powodem powiązanym z tym poprzednim, bo też związanym z rzeczami, które robimy jest, że robimy tylko to, co trzeba. Że robimy tylko to, co w życiu musimy. Oj teraz może być takie: ej Monia, ale przecież to chodzi o to, żeby robić rzeczy, które trzeba. Żeby robić rzeczy, które są ważne. Przecież przed chwilą powiedziałaś w poprzednim punkcie. 

No tak, tylko problem w tym, że jeśli nasze życie składa się tylko z rzeczy, które trzeba robić, tylko z rzeczy, które musimy robić to może zabraknąć miejsca na te rzeczy, które bardzo, bardzo chcemy robić. Może zabraknąć miejsca na te rzeczy, które rozpalają w Tobie płomień. Przypomniał mi się teraz taki cytat Jacka Walkiewicza: „Żeby innych zapalać, samemu trzeba płonąć”. 

Wyobraź sobie, że Ty nie masz takiego ognia w życiu, że Ty nie masz nic na co czekasz, że życie składa się tylko z powinności. Jeśli masz w życiu coś, czego się nie możesz doczekać, że będziesz to robić, coś, co Cię jara i pochłania całą sobą, to w takich przypadkach skupienie nie jest trudne. Okej, może być trudniejsze wtedy kiedy robimy coś po raz pierwszy, ale mimo wszystko jesteśmy podjarani. Ale i tak będzie ci łatwiej się skupić. 

Niekoniecznie dla wszystkich ludzi ich główna praca jest tym, co ich po prostu tak jara, że nie mogą się doczekać kiedy tylko wstaną z łóżka i pójdą do pracy. Chociaż życzę Ci tego, żebyś był/była właśnie w takim gronie. Ale jeśli po pracy nie ma nic takiego na co się czeka, nie ma nic fajnego w Twoim życiu – ja nie mówię, że to musi być projekt poboczny, to może być jakiekolwiek hobby, coś, co dodaje tego płomienia w życiu tak po prostu, to dużo trudniej – choć ja wiem, że to nie musi być intuicyjne – wejść w stan skupienia na co dzień. 

Oto 5 powodów, dla których trudno jest Ci się skupić. Myślę, że nie do końca oczywiste i takie trochę mgliste. Właśnie dlatego najczęściej pomijane. A wierz mi, wiem z własnego doświadczenia – mam na to dowody [śmiech] – że to są powody, których rozwiązanie robi naprawdę dużą różnicę. Tylko sęk w tym, że najczęściej właśnie do takich rzeczy nie sięgamy. No może poza tym przebodźcowaniem, ale znów, też nie rozwiązujemy tego problemu u źródła. 

Jestem ciekawa, jak to jest u Ciebie. Czy widzisz siebie w którymś z tych powodów? Jeśli tak, możesz dać mi znać na Instagramie. Jestem tam jako monika.torkowska albo po prostu napisać maila kontakt(at)monikatorkowska.com albo odpisać na którykolwiek mój newsletter, który ostatnio wychodzi dosyć regularnie. My słyszymy się za 2 tygodnie! Ja Ci bardzo serdecznie dziękuję za uwagę! Do usłyszenia! 


Zdjęcie: Hannah Wei


Niektóre linki na stronie mogą być afiliacyjne. Jeśli wejdziesz przez taki link na stronę sprzedawcy i dokonasz zakupu otrzymam gratyfikację (nie wpływa to na cenę dla Ciebie). W ten sposób wspierasz moją pracę. Dziękuję!

Przeczytaj też

Zostaw komentarz

Strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, lubię ciasteczka Czytaj więcej