Osobne konta na Instagramie do tworzenia i konsumowania treści. Wnioski po miesiącu eksperymentu [#009]

przez Monika Torkowska
Czas czytania: 16 min

Statystyki na rok 2020 mówią, że Instagram ma aż 1 miliard użytkowników aktywnych miesięcznie. Ich zaangażowanie jest 58 razy większe niż użytkowników Facebooka. Nie da się ukryć, że ja do tego zaangażowania dokładam swoją cegiełkę. Ale postanowiłam to zmienić. Dzisiaj chcę się podzielić z Tobą wnioskami po miesiącu pewnego instagramowego eksperymentu.  

Posłuchaj odcinka w: Spotify, Apple Podcasts, Google Podcasts, YouTube lub skorzystaj z odtwarzcza poniżej.

Wymienione w tym odcinku

Warto sprawdzić

Podkast do czytania

W tym odcinku

No, Torkowska wymyśliła! Torkowska wymyśliła eksperyment, że oddzieli konto na Instagramie na którym tworzy od tego, na którym treści konsumuje. Tak, wiem, że wiesz już to z tytułu, ale tak wymyśliłam. [śmiech] 

Zanim powiem, co tam dokładnie się działo, to jeszcze takie małe podprowadzenie, jak to u mnie było z tym ograniczaniem dostępu sobie samej do Instagrama w czasie, w ciągu ostatniego roku. Taka krótka podprowadzka. 

Stopniowe ograniczanie sobie Instagrama – początki

Moje ograniczenie konsumpcji treści na Instagramie trwa już od naprawdę ponad roku. [śmiech] Zaczęło się dosyć niewinnie, bo stwierdziłam, że zorganizuję wyzwanie, które się nazywało wyzwaniem „Mniej telefonu” – kto rok temu był ze mną na Instagramie, ten pewnie kojarzy to wyzwanie, ponieważ ono zakończyło się konkursem, w którym można było wygrać indywidualne konsultacje ze mną. 

To wyzwanie polegało na tym, że zachęcałam osoby do tego, aby spędzać weekendy bez Instagrama i do dzielenia się swoimi przemyśleniami. To było już rok temu! Na jesień 2020 roku. 

Ten temat związany z ograniczeniem mojej bytności w internecie w różnych miejscach ciągle mi towarzyszy od całkiem długiego czasu. Pewnie nie jest to zaskoczeniem, biorąc pod uwagę o czym opowiadałam w poprzednim odcinku – o moich trzech celach, projektach na koniec roku 2021. Jednym z nich było wdrożenie cyfrowego minimalizmu, dlatego dzisiejszy odcinek myślę, że super pasuje do tej tematyki. 

Kontynuując temat mojej przygody z Instagramem – mówię Wam szczerze – bardzo lubię Instagram, bardzo podoba mi się ta forma przekazu i kontaktu. Nie da się ukryć, że jest dużo treści, które się nie opierają na estetyce. 

Jest też dużo treści edukacyjnych, czyli coś, co się nie do końca kojarzy na pierwszy rzut oka z Instagramem, bo Instagram jest mocno estetyczny – ładne zdjęcia i w ogóle, a tej edukacji jest tam całkiem sporo. 

Ja naprawdę lubię Instagram. Jego ograniczenie dla mnie jest dosyć wymagającym tematem. Niemniej od dłuższego czasu sporo relacji, sporo kont ja sobie okresowo wyciszam. Jest taka opcja, można wyciszać relacje wybranych kont.  

To jest bardzo dobre, bo Instagram, jak i każda aplikacja jest tak zaprojektowany, żeby bardzo chętnie z niego korzystać i korzystać dużo. A te kółeczka świecące się na samej górze odpowiadające temu, że jest nowa relacja od danej osoby bardzo zachęca do tego, żeby w to kółeczko ciapnąć, wejść i oglądać. 

Czasem w taki sposób automatyczny, bezrefleksyjny. Sama się na tym łapałam. Dlatego bardzo chętnie korzystałam z opcji wyciszania okresowego różnych relacji. Co jakiś czas organizuję sobie dni bez obecności Intagrama w ogóle i mam się teraz z tym bardzo spoko.  

Wiem, że to może brzmieć egzotycznie dla kogoś, kto nie korzysta z Instagrama. Zakładam, że skoro słuchasz tego odcinka o takim tytule, jaki tutaj napisałam, to stawiam, że jednak Instagram trochę znasz, więc nie brzmi to dla Ciebie całkiem egzotycznie. 

Zauważyłam, że kiedy zaczęłam tworzyć treści na Instagramie, też głównie treści edukacyjne, to moje korzystanie z Instagrama się mocno rozszerzyło. To znaczy korzystam z niego wyraźnie więcej. Oczywiście, że odpala mi się w głowie FOMO, czyli takie zjawisko fear of missing out, że przegapię coś istotnego. Oczywiście, że tak. 

Olśnienie Torkowskiej

Pewnego razu stwierdziłam, że ej, co by było, gdybym nie obserwowała nikogo? Spoiler alert – nic by się nie stało generalnie. [śmiech] To było 9 października tego roku. Idąc za tą myślą Torkowska stwierdziła: ej, ale czemu by w sumie tego nie spróbować? 

Eksperyment krok po kroku

Stopniowo zaczęłam odobserwowywać konta na moim głównie koncie monika.torkowska. Stopniowo, bo jeśli się zbyt dużo robi takich akcji w krótkim czasie, to można dostać bana [śmiech], co niekoniecznie mi się uśmiechało. 

Obserwowałam wówczas bodajże 150 kont – w ciągu kilku dni zeszłam do jednego konta. To jest właściwie konto niezbyt aktywne, bo to jest konto od kursu, który można przeglądać na Instagramie. Stwierdziłam, że to konto zostawię. 

Utworzyłam sobie osobne konto – takie o którym nigdy nie mówię i nikogo tam nie zapraszam, chociaż ludzie mnie znaleźli i sobie obserwują. Nic tam się nie dzieje. Nie wiem, czy kiedykolwiek będzie się działo, pewnie nie. 

Utworzyłam sobie to nowe konto z taką myślą, że tam będę dodawała sobie konta, do których będę chciała mieć dostęp. To jest ten główny punkt tytułowy oddzielenia miejsca, w którym ja treści tworzę, czyli na moim głównym koncie monika.torkowska od konta, na którym ja treści konsumuję, przeglądam. 

Ważna rzecz, którą zrobiłam po tym, jak utworzyłam nowe konto – ja nie przeniosłam tam obserwacji z poprzedniego, głównego konta. Stwierdziłam, że chcę zrobić eksperyment bardzo. [śmiech] Co to w ogóle za słowo: eksperyment bardzo? 

Chcę, żeby to był naprawdę eksperyment, czyli że będę stopniowo sobie dodawać tam konta – takie, które faktycznie uznam, że chcę w danym momencie obserwować. Jeśli z jakiegoś powodu nie pamiętam czyjegoś nicku, a wcześniej obserwowałam tą osobę, to być może wcale nie jestem zbyt przywiązana do jej treści i być może nie warto tego przenosić od razu. 

 To był bardzo dobry ruch. W ciągu kilku dni zaobserwowałam sobie 19 kont. Jak im się przyjrzałam, to były faktycznie konta, do których chętnie zaglądałam sama, już wcześniej mając te obserwacje na głównym koncie. 

Bardzo fajny eksperyment – ze 150 zeszłam wtedy do 19. Teraz mam coś koło 40 i nie widzę tendencji do tego, żeby bardziej wzrastała ta liczba. Bardzo spoko – to jest bardzo duża różnica 150 a 40 czy 20. 

W międzyczasie kiedy robiłam oczyszczenie swojego głównego konta przypomniało mi się, że Ania Kania tak zrobiła u siebie, że ma osobne konto, na którym obserwuje tylko osoby od których się uczy. Ona ten eksperyment prowadzi od dłuższego czasu. Pamiętam z rozmów z nią, że była bardzo zadowolona z tej decyzji. 

Ania Kania jest ekspertką od skutecznej nauki – zostawiam Wam w notatkach (na początku wpisu) miejsca, w których możecie ją znaleźć, bo ona tworzy naprawdę fajne treści, więc może warto sobie zerknąć, co u niej jest ciekawego, jeśli ten temat Was interesuje. 

Zanim przejdę do wniosków po miesiącu eksperymentu – po miesiącu, bo nagrywam ten odcinek po miesiącu, Ty oglądasz go troszeczkę później, to chcę Ci powiedzieć, że ja robię różne eksperymenty [śmiech] w kontekście produktywności i hakowania sobie życia. 

Ja wycinkami tych eksperymentów dzielę się na Instagramie, ale dzielę się w dłuższej, bardziej zorganizowanej formie w moich newsletterowych listach. 

Jeśli masz ochotę otrzymywać ode mnie takie listy, jeszcze wcześniej zanim moje przemyślenia zostaną ubrane w jeszcze bardziej konkretną formę w postaci podcastu, to ja takimi wycinkami moich eksperymentów, efektów i różnych przemyśleń dzielę się w newsletterze. 

W newsletterze jest taka sekcja z różnymi rzeczami, które testuję, co oglądam i polecam, że warto się temu przyjrzeć – to nie występuje nigdzie indziej w żadnym moim medium, tylko tam. Jeśli brzmi to dla Ciebie sensownie i ciekawie, to zachęcam do dania temu szansy i zapisania się na monikatorkowska.com/newsletter. Koniec reklamy. [śmiech] 

Obserwacje i wnioski

Przechodząc do wniosków – pierwsze dni były naprawdę dziwne. Naprawdę dziwne, bo kiedy wchodziłam na główne konto, to widziałam tam tylko swoje kółko od relacji. Widziałam na stronie głównej, na której się przegląda posty tylko swoje posty. Plus posty sponsorowane. Przy czym mój post oczywiście pojawia się na samej górze. 

Za każdym razem kiedy wchodziłam na swoje konto, to ten Instagram wyglądał tak samo. Mój wniosek jest też taki, że ta zmienność treści, która się pojawia, kiedy my otwieramy aplikację jest czymś, co nas bardzo w tej aplikacji zatrzymuje. 

Wiesz, ja nie miałam ochoty jakoś specjalnie przeglądać, bo to, co widziałam to już było mi czymś znanym. Nie dość, że ja to tworzyłam, to jeszcze sama dodawałam i potem widziałam to za każdym razem, kiedy wchodziłam na Instagram. Nic atrakcyjnego, kiedy się już z tym opatrzysz. 

To było super, że nic mnie nie rozpraszało, kiedy ja chciałam na Instagramie tworzyć. Żadnych nowych treści od kogoś innego. Do tych treści sponsorowanych to ja nawet nie scrollowałam, bo widziałam swój post na samej górze, więc nie miałam ochoty scrollować tej części z aktualnościami. 

Mówię szczerze, że naprawdę pod kątem skupienia się na tworzeniu, w ogóle pomyśleniu o tworzeniu – bo to nie zawsze jest oczywiste, kiedy się wchodzi na Instagram – to był naprawdę zarąbisty ruch. 

Wtedy jak miałam Instagram pomieszany – do konsumowania treści i do tworzenia, to wchodząc na ten Instagram ja najczęściej już widziałam jakąś nowość. Coś, czego nie było do tej pory. Albo na jakimś koncie, które szczególnie lubię pojawiły się nowe relacje, albo jakieś nowe posty. 

Moja głowa zamiast myśleć o tworzeniu treści na Instagramie, co jest właściwie moim głównym celem, jeżeli chodzi o Instagram i internet na poziomie wartości, koncepcji, strategii, to mój mózg dostawał dawkę czegoś mega atrakcyjnego, czegoś nowego i chciał to mieć, chciał to poznać. 

Odcięcie tego było dla mojego mózgu szokiem. Przez pierwsze kilka dni za każdym razem byłam hiper zaskoczona [śmiech], że na tym głównym koncie nic się nie dzieje, tylko Torkowskiej treści są. Mega dziwne, ale mega dobre z perspektywy miesiąca. 

Jeśli chodzi o czas spędzony na Instagramie, bo domyślam się, że to może być mega atrakcyjny punkt w tym odcinku [śmiech], ale niestety rozczaruję Cię – nie mogę powiedzieć po miesiącu, że jednoznacznie ten eksperyment na ten moment przełożył się na mniej czasu spędzonego na Instagramie. 

Powód jest prosty – wraz z rozpoczęciem przeze mnie tego eksperymentu pojawiły się w Polsce tzw. rolki, czyli tzw. Tik-Tok na Instagramie. Jeśli chodzi o całą koncepcję, jak one działają – są mega uzależniające, są okropne pod tym względem. Sprawdzałam, dlatego przestałam korzystać z Tik-Toka. Korzystałam w 2020 roku, to było złe i zrezygnowałam.  

Niestety, te rolki pojawiły się na Instagramie. Stety niestety, bo z jednej strony są fajne, dają rozrywkę, ale z drugiej strony są bardzo uzależniające. Jeśli to zestawisz z moimi celami z poprzedniego odcinka – mamy tu lekki zgrzyt. 

Ja korzystam z aplikacji Stay Focused – między ostatnim miesiącem a poprzednimi miesiącami nie ma zbyt dużej różnicy w tym, ile czasu spędziłam na Instagramie. Czytaj: nadal trochę za dużo. Ale na rolki też mam pewien pomysł, tylko muszę go przetestować. Oczywiście podzielę się nim, jeśli będzie się czym dzielić. 

To oddzielenie miejsca, w którym tworzę od miejsca, w którym konsumuję treści przełożyło się pozytywnie nie tylko na to, jak ja treści tworzę, ale też na tę drugą część, która może wydawać się trochę nieintuicyjna, bo właściwie czego potrzebujesz do tego, żeby konsumować treści na Instagramie? 

Powiem Ci, że jednak to się przydaje. Miałam jakąś taką w sobie – nie wiem jak to powiedzieć – presję? Kiedy miałam konto mieszane do konsumowania i do tworzenia. Czułam w sobie presję, że to teraz ja przeglądam zamiast tworzyć. Widzę tutaj swoje kółko od relacji, które jest pusto. [śmiech] 

W sumie głupio się o tym opowiada, ale nie będę Ci tutaj puszczać ściemy. Odczuwałam lekki dyskomfort, że teraz kiedy przeglądam to, co chcę sobie przejrzeć, to nie tworzę. Niektórzy by powiedzieli, że jestem nieproduktywna na przykład. 

Po wprowadzeniu tej zmiany zauważyłam, że łatwiej mi jest się skupić na tym, co chcę robić w tej aplikacji, na tym jak chcę z niej korzystać. Jeśli wchodzę na nią z intencją taką, że teraz chcę sobie przejrzeć, co tam w moim instagramowym świecie, to po prostu przełączam się na konto, gdzie mam tylko to i nic innego mnie nie obchodzi. 

Nie widzę żadnych wiadomości od osób, które mnie obserwują. Nie widzę żadnych powiadomień od osób, które mnie obserwują albo przychodzą na mój profil – jestem poza tym tematem. A jak chcę sobie tworzyć, to wchodzę na moje główne konto i tam sobie działam. 

Posiadanie takich dwóch kont ma pewną nieoczywistą zaletę, z której jeszcze do tej pory nie korzystałam, ale nie wykluczam, że to mi się kiedyś przyda. Jeśli będę chciała się odciąć od obserwowania kont, które w tym momencie obserwuję, to łatwo mogę to zrobić odpinając jeden z profili w aplikacji. Po prostu ten nieoficjalny profil wyloguję. 

Czy spędzam mniej czasu na Instagramie teraz?

Czy to znaczy, że jak się całkowicie będę w stanie od nich wtedy odciąć? No nie. [śmiech] No nie, bo minusem eksperymentu, który teraz przeprowadzam – to jest oczywista rzecz, która z niego wynika – rozdzielenie kont na to do tworzenia i to do konsumowania treści nie rozwiązuje tendencji do krążenia po kontach. Nie rozwiązuje tendencji do krążenia po stronie głównej czy do przeglądania rolek, ale ma pewną zaletę. 

Jak można się wspomóc innymi narzędziami

To trochę tak jak z ustawianiem sobie blokady na aplikacje. Czasem ten jeden krok, ten ułamek sekundy pozwala na chwilę zastanowienia się i na przykład zrezygnowanie z tego, żeby wejść do aplikacji. To jest ten moment pomiędzy bodźcem pod tytułem „chcę” a reakcją pod tytułem „wchodzę”. 

Żebym przełączyła się z trybu tworzę na tryb konsumuję, to ja muszę wykonać konkretną akcję, czyli muszę dwa razy tapnąć w prawym dolnym rogu, żeby przełączyć konto. To jest czasami właśnie ten jeden moment, ten ułamek chwili, który powstrzymuje mnie przed tym, żeby przejść w tryb konsumowania. 

Wiem, że to się wydaje mało oczywiste, ale jeśli chcecie przetestować to w trochę mniej drastyczny sposób – ten eksperyment nie jest drastyczny, ale wymaga trochę pracy, bo trzeba sobie poprzenosić – możecie to zrobić w łatwiejszy sposób, sprawdzić ten mechanizm na czymś innym. 

Dam Wam link w notatkach do tego odcinka do aplikacji, która się nazywa AppLock. To jest aplikacja, która generalnie służy do zwiększenia bezpieczeństwa dostępu do różnych naszych aplikacji na telefonie. 

Działanie tej aplikacji polega na tym, że ustawiamy sobie hasło na wybrane aplikacje. Dodatkowe hasło, co ma zabezpieczać przed niepożądanych hasłem. Gdyby ktoś Ci ukradł telefon, to jest dodatkowe hasło. Bardzo fajna opcja. 

Jest też niestandardowe zastosowanie tej aplikacji – takie, aby sobie utrudnić dostęp do tych aplikacji, które cię mocno triggerują. Nie wiem, jak to powiedzieć po polsku.  

Warto sobie ustawić na tyle łatwe hasło, że łatwo Ci będzie zapamiętać, ale na tyle długie, żeby trochę zajmowało jego wpisanie. Warto przetestować sobie taką aplikację z ustawieniem hasła dla Instagrama, Facebooka – to, z czego korzystasz, a na co zbyt często zaglądasz. 

Jestem przekonana, że zauważysz dokładnie ten efekt, o którym ja mówię – pojawi Ci się taki moment zatrzymania dzięki temu, że będzie trzeba wpisać hasło. Nie wiem jak często zrezygnujesz, ale pojawi Ci się w głowie myśl – raz przynajmniej [śmiech]. 

Będziesz zaskoczony, że Ci wychodzi panel do wpisywania hasła, więc przynajmniej raz ta myśl się pojawi: oho, to ja teraz wchodzę na Instagrama. Zobaczysz, że uchwycenie tego momentu, stworzenie sobie w ogóle tego momentu jest czymś, co pozwala trochę bardziej świadomie z tych aplikacji korzystać i do tych aplikacji wchodzić. 

Podobnie jest z tym eksperymentem, który teraz robię – to rozdzielenie kont sprawia, że kiedy ja chcę wchodzić na konsumpcję treści, bo jednak zwykle mi się wyświetla moje główne konto, to mam ten moment zatrzymania zanim się przełączę. 

Eksperyment nie jest nieodwracalny. [śmiech] Nic się nie stanie, jak spróbujesz. Bardzo Ci polecam, szczególnie jeśli coś na Instagramie tworzysz, a jego przeglądanie mocno cię wciąga i odciąga ciebie od celu, którym jest tworzenie. Jeśli to oczywiście jest twoim celem. 

To, że nas te aplikacje wciągają to nie jest jakkolwiek dziwne, bo one tak są zaprojektowane, żeby w ten sposób działały. Ale można szukać na to różnych sposobów. To jest przykładowy jeden z nich. 

Jeśli znasz książkę Cala Newporta „Cyfrowy minimalizm” (jestem w trakcie lektury tej książki), to wiesz, że ten mój eksperyment jest nie do końca zgodny prawdopodobnie z tym, co Cal Newport proponuje. 

Cal Newport prawdopodobnie zaproponowałby odcięcie od Instagrama na 30 dni. Jeszcze nie doszłam do tej części, ale kojarzę z różnych opracowań, że on tam idzie dosyć drastycznie w takim kierunku. Wierzę, że to może być bardzo skuteczne, ale nie jest to rozwiązanie, które chciałabym w tym momencie u siebie wdrożyć, ale kto wie? 

Jeśli nie kojarzysz mojego ostatniego odcinka o tym, jak opowiadam o niespektakularnych celach moich na koniec 2021 roku i dlaczego naprawdę warto zwrócić uwagę na takie niespektakularne cele, to bardzo zachęcam cię do tego, żeby zerknął właśnie tam, na poprzedni odcinek. 

A już za 2 tygodnie zapraszam Cię na kolejny odcinek z cyfrowego, nazwijmy to, kręgu, ponieważ będę opowiadała o tym, jak pokonałam swoje „uzależnienie” od YouTube’a – jak zredukowałam korzystanie z niego przez kilka godzin dziennie do 5 minut dziennie. Bardzo Ci dziękuję za dzisiaj i słyszymy się za 2 tygodnie! 

Sprawdź 🔍

Bezpłatne planery tygodniowe gotowe do druku: tutaj.


Zdjęcie: Gabrielle Henderson


Niektóre linki na stronie mogą być afiliacyjne i dotyczą tylko produktów i usług, które z czystym sercem mogę polecić. Jeśli wejdziesz przez taki link na stronę sprzedawcy i dokonasz zakupu otrzymam gratyfikację (nie wpływa to na cenę dla Ciebie). W ten sposób wspierasz moją pracę. Dziękuję!

Przeczytaj też

Zostaw komentarz

Strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, lubię ciasteczka Czytaj więcej