Co zrobić kiedy lęk hamuje cię przed działaniem? [#002]

przez Monika Torkowska
Czas czytania: 12 min

A co jak mi nie wyjdzie? Czy sobie poradzę? Nie da się ukryć, że lęk może bardzo sabotować nasze działania. Dlatego dzisiaj właśnie o nim.

Posłuchaj odcinka w: Spotify, Apple Podcasts, Google Podcasts, YouTube lub skorzystaj z odtwarzcza poniżej.

Linki z tego odcinka podkastu

Po wysłuchaniu odcinka – odpowiedz na pytania

  1. Czego tak naprawdę się boisz?
  2. Co najgorszego może się stać, jeśli Twoje obawy się spełnią?
  3. Jak możesz się lepiej przygotować?
  4. Jeśli perfekcjonizm dotyczy Ciebie – jak możesz obniżyć jego wpływ na siebie?

Podkast do czytania

Spis treści

Chciałabym powiedzieć, że wymyśliłam ten temat sama. Lub został mi podsunięty przez Was, ale byłoby to niestety kłamstwo. Przyszedł do mnie (niestety) sam.

Kiedy zaczęłam myśleć o rozpoczęciu projektu pod tytułem “Podcast”. Tak, właśnie tego – Między wskazówkami. Oj, co się w mojej głowie wtedy odpaliło. Mieszanka przeróżnych emocji. Ekscytacja. Zaciekawienie. Ale też lęk.

Emocja jak każda inna

I oczywiście, do przykładów cóż to był za lęk przejdę za chwilę i potraktujemy je jako studium przypadku dla emocji jaką jest lęk. Jest to bardzo ciekawe, bo mam wrażenie że dosyć mocno my ten lęk demonizujemy.

Pytanie w sumie: dlaczego? Bo przecież jest to jakaś nasza reakcja na coś. Do niedawna sama wartościowałam emocje. Lęk był oczywiście tą złą emocją.

Natomiast książka “Czując. Rozmowy o emocjach” Agnieszki Jucewicz wiele pomogła mi zrozumieć i bardzo serdecznie Wam ją polecam. W książce przedstawione jest kilka emocji. Są to rozmowy z ekspert_kami właśnie o emocjach. Super jest to książka! I o strachu również tam jest.

Oczekiwanie, że strachu nie będzie to, moim zdaniem, utopia. Szczególnie kiedy robimy coś nowego.

Być może pamiętasz swoją pierwszą jazdę na rowerze. Albo kiedy po prostu się uczyliśmy jeździć na rowerze. To nie jest przecież tak, że na początku umiemy już wszystko i w ogóle nie ma niepokoju.

Chociaż w sumie u dzieci może idzie troszeczkę łatwiej. Dzieci się mniej boją. Nawet, jeśli pierwsze próby są w jakiś sposób niepewne. Chwiejne, ale przecież się nie poddajemy. Jedziemy dalej. A to oznacza, że mimo początkowych (być może) trudności, my na tym rowerze dalej uczymy się jeździć. I bardzo się cieszę, że jako dziecko nie uległam takiemy lękowi, bo jazda na rowerze jest bardzo lubianą przeze mnie aktywnością.

Działanie pomimo lęku

I zanim powiem jak z mojej perspektywy można sobie z tym lękiem radzić to, powiem szczerze, że jestem zwolenniczką umacniania w sobie podejścia, żeby trochę nauczyć się z nim żyć. I działać pomimo lęku. Umacniać w sobie taką myśl, że “ok, ja się boję, ale mimo wszystko podejmuję to wyzwanie”. I zadaję sobie pytanie czy naprawdę nie chcę podjąć jakiegoś działania, bo paraliżuje mnie strach. Czy na pewno chcę przez np. najbliższy rok odkładać coś tylko dlateg,o że się boję? “Tylko” lub “aż”.

Niektórzy mówią że największy strach jest przed. I już znika albo bardzo maleje w trakcie. I moje doświadczenie też to potwierdza.

Być może w twoim przypadku będzie tak, że strach da się wyeliminować za pomocą rzeczy o których wspomnę za chwilę. A być może nie. Warto być gotowym na różne scenariusze. Jeśli jednak uda się go obniżyć to (wydaje mi się), że i tak warto podjąć taką próbę.

Lęk oznacza często większy stres. A ja nie lubię sobie stresu dokładać. Mam go wystarczająco w życiu. Więc jeśli mogę w jakiś sposób jemu przeciwdziałać to bardzo chętnie to robię.

Czego naprawdę się boisz?

Od czego warto wyjść? Od opowiedzenia sobie na pytanie czego tak naprawdę się boję.

Lęki mogą być różne. Może być lęk przed porażką. Może być lęk przed sukcesem. Wiem, że to brzmi nieprawdopodobnie. A właściwie przed konsekwencjami tego sukcesu. Konsekwencją sukcesu może być na przykład przekonanie o tym, że teraz mamy wyższą poprzeczkę. Może być też lęk, bo nie wiem jak coś zrobić, jak się za to zabrać. I boję się że sobie nie poradzę. Znów lęk przed porażką. Najpierw warto sobie odpowiedzieć na takie podstawowe pytanie.

Jak obniżyć lęk?

Rozmontowanie przekonań – monolog ze sobą

Jak już wiesz czego naprawdę się boisz to warto zacząć ze sobą w pewien sposób rozmawiać. Przeprowadzić taki monolog, aby rozmontować przekonania związane z tym lękiem.

Żeby zabrzmiało to możliwie jasno, posłużę się trzema przykładami z mojego życia. Nie wiem czy mogę powiedzieć aktualnymi, ale na pewno do niedawna bardzo żywymi. Są to przykłady związane z tworzeniem podcastu. Obawy które mi towarzyszyły były (przynajmniej) trzy. I od razu, przy każdej z nich, postaram się zrobić przykładowy monolog, który mogę ze sobą przy okazji takich pytań czy wątpliwości zrobić.

Myśl w głowie: A co, jeśli nikt nie będzie słuchał tego mojego podcastu?

Zasadniczo nic się nie stanie. Jak nikt nie będzie słuchał no to nikt nie będzie słuchał. Małe jest prawdopodobieństwo, że nikt nie posłucha tego podcastu. Szczególnie, biorąc pod uwagę ilu mam obserwatorów na Instagramie i że moje relacje ogląda całkiem niezły procent z tych osób. A nawet jeśli… Być może będzie to sygnał, że powinnam trochę popracować nad promocją. Taka informacja zwrotna dla mnie. Być może powinnam wyjść szerzej z informowaniem o tym. A być może coś się dzieje w wyszukiwarce i mój podcast się w niej nie pojawia i warto to skontrolować.

Myśl w głowie: A co, jeśli spotkam się z krytyką?

Tutaj mózg mi podsuwa zaraz inne pytanie. A czy jeśli ty, Torkowska, nie zaczniesz nagrywać tego podcastu to przestaniesz się spotykać z krytyką? No nie. Ona była, jest i prawdopodobnie będzie. I oczywiście, robiąc jakieś nowe projekty, robiąc więcej coraz więcej osób będzie odbiorcami moich treści. Ryzyko wówczas wzrasta. Natomiast pytanie czy ja chcę żeby to hamowało mnie przed działaniem. Ten strach przed krytyką, jeśli ja wiem ,że ona i tak się pojawia. Mogę ją przyjmować lub nie w zależności od tego czy chcę to robić i czy mam zasoby na to, aby ją znosić. Natomiast samo zaniechanie działania nie sprawi, że jej nie będzie. Zawsze się znajdzie ktoś komu się coś nie będzie podobać. Obojętnie czy coś robię, czy nie.

Myśl w głowie: A co, jak mi się nie spodoba i będę się chciała wycofać z tego projektu? Co, jak się wycofam i ludzie odejdą? I znowu spotka mnie fala krytyki?

No jak mi się nie spodoba, to mi się nie spodoba. Jeśli nie spróbuję to nie będę wiedzieć czy mi się to podoba i nie ma innej możliwości żeby się dowiedzieć. Poza podjęciem po prostu działania i spróbowania.
I tak, ludziom może się nie spodobać jeśli bym zrezygnowała z tego, co teraz robię. Mają do tego prawo. Ma prawo im się nie podobać jeśli ktoś się wycofuje z jakiegoś projektu, a ludziom się to podobało. Mają prawo być niezadowoleni. Ja mam prawo spróbować i mam prawo się wycofać.

Tak można ze sobą rozmawiać i rozmontować swoje lęki, swoje obawy.

Co najgorszego może się stać?

Warto sobie zadać pytanie, co tak naprawdę najgorszego może się stać jak ja już zaczynę działać. OK, może mi nie wyjdzie. Może komuś się to nie spodoba. Pytanie, które ja bardzo lubię sobie stawiać to: co najgorszego może się stać? Takiego naprawdę najgorszego najgorszego. I jeśli odpowiedzią na to pytanie jest, że nie umrę, tylko stanie się coś innego, to stwierdzam, że jest całkiem OK. I można działać. A lęki? Może niech gdzieś tam sobie są. Znów. Wracając do tego, co mówiłam na początku. Wolę działać mimo tego, iż ten lęk jest.

Dobre przygotowanie

Im lepiej jesteśmy przygotowani tym mniejsza szansa pomyłki i mniejszy potencjalnie lęk przed porażką.

Dlatego, na przykładzie podcastu, wyobrażam sobie, że istnieją osoby które są w stanie usiąść tak, jak ja teraz siedzę przed mikrofonem i po prostu mówić. Z głowy w pełnym flow od początku do końca. Ja nie jestem taką osobą (być może – jeszcze) i wyobrażam sobie, że siadając przed mikrofonem bez przygotowania, bez konspektu, bez przemyślenia tego, co chcę powiedzieć i jaką strukturę będzie miał odcinek (żeby poprowadzić Was dobrze w tym temacie) to uważam, że odcinek mógłby wyjść bardzo chaotyczne. A przynajmniej nie tak, jak bym chciała. Nie do końca spełniający moje standardy. Dlatego jednym ze sposobów, żeby obniżać lęk jest bardzo dobre przygotowanie się. Oczywiście, w takim zakresie w jakim jesteś w stanie. Na przykładzie podcastu to będzie jak np. zrobienie konspektu i przemyślenie tego co się chce powiedzieć. Oczywiście to nie znaczy że trzeba pisać sobie cały tekst. Absolutnie nie.

Podobnie, jeśli występujesz gdzieś publicznie. Iść na żywioł? Oczywiście, że możesz. Jeśli się boisz? Nie wiem czy to jest najlepszy pomysł. Decyzja należy do Ciebie.

Konfrontacja ze środowiskiem

I jeszcze jedna bardzo prosta rzecz która może dać naprawdę ogromny efekt w konfrontowniu się z lękiem. To jest konfrontacja ze środowiskiem, w którym my tego lęku będziemy doświadczać. Idąc dalej przykładem podcastu. Powiem Wam jak ja rozmontowywałam sobie lęk. Jak ja konfrontowałam się ze środowiskiem. Zrobiłam rzecz, która być może niektórym się wydaje fajna. Innym pewnie śmieszna. Trywialna. Być może bezsensowna. Obawiając się tego, jak to będzie kiedy będę już nagrywać stwierdziłam, że pierwszy odcinek o tym jak przestać myśleć o pracy po pracy powiedziałam go sobie do niepodłączonego mikrofonu. I powiem Wam, że to była absolutnie genialna rzecz, którą mogłam zrobić! Bo okazało się, że tak. Po pierwsze wprowadziłam dzięki temu pewne poprawki w konspekcie. Coś tam przedstawiłam żeby było (moim zdaniem) fajniej. Po drugie, okazało się, że mi do tego mikrofonu się gada po prostu rewelacyjnie! Byłam zachwycona.

Oczywiście, skonfrontowanie się później z nagrywaniem w pudełku akustycznym to troszkę inne doświadczenie. Natomiast dało mi tę odrobinę pewności siebie więcej, że – kurczę – to może wyjść!

Przygotowując się do tego podkastu (o, znów wracamy do punktu o przygotowaniach) stwierdziłam, że powiem sobie w lesie na spacerze to, co będę chciała powiedzieć nagrywając podcast. I to też jest forma skonfrontowania się (hociażby z treścią, którą mam do powiedzenia), która może pomóc obniżyć lęk.

Jeśli masz mieć wystąpienie na scenei to być może warto się na tej scenie wcześniej pojawić. Gdzieś za kulisami (jeśli masz taką możliwość). Zobaczyć środowisko, z którym będziesz się mierzyć.

Oczywiscie może okazać się, że taka konfrontacja okaze się mniej optymistyczna niż taka, którą opowiedziałam w mojej historii. Że, kurczę, ciężko idzie mówienie do mikrofonu. Że ja się zbliżamy do sceny to ojojoj stres narasta. Trudno jest oswoić lęk, jeśli my go nie doświadczymy wcześniej.

Na przykładzie mówienia do niepodłączonego mikrofonu. Gdyby okazało się, że Tobie do tego mikrofonu mówi się bardzo źle to to może być fantastyczny sygnał co możesz dalej z tym zrobić. e to jest punkt zapalny, nad którym możesz popracować. Zanim zaczniesz inwestować więcej czasu, więcej energii. Zanim zaczniesz nagrywać i okaże się, że co chwilę się zatrzymujesz i ciężko buduje się myśli, kiedy masz przed sobą mikrofon. Być może znajdziesz kurs, książkę, blog, na którym ktoś pisze w jaki sposób możesz rozwinąć daną umiejętność. Lepiej wiedzieć o tym wcześniej. Być przygotowanym. Skonfrontować się z tym wcześniej. Niż później stracić sporo czasu i jeszcze nadbudowywać sobie lęk. Bo, jak by nie było, często porażki mogą lęk umacniać.

Perfekcjonizm

Z mojego punktu widzenia superważne jest, żeby nie poddać się temu lękowi. Żeby działać pomimo, iż on będzie. Oczekiwanie, że go nie będzie może być naprawdę utopijne.

Słyszałam kiedyś od osoby, która dużo występuje od wielu, robi nagrania na żywo (akurat na Instagramie) i ona mówi, że przed każdym live ma jakiś stres, trochę się boi ale, że po prostu nauczyła się z tym żyć. I to jest naprawdę okej. I ona działa, robi swoje. Boi się, ale robi.

Warto też perfekcjonizm schować do kieszeni. Bo kiedy robimy coś po raz pierwszy, to oczekiwanie, że coś będzie perfekcyjne, idealne, wychuchane, też jest troszkę irracjonalne.

I pytanie czy my tej perfekcji potrzebujemy. Czy po roku robienia czegoś będzie lepiej niż teraz? No pewnie, że tak. Czy będzie idealnie od razu, teraz? Kiedy dopiero zaczynamy, robimy coś po raz pierwszy. No pewnie nie. Ale to wcale nie znaczy, że masz teraz nie zacząć.


Zdjęcie: Lucas Wesney


Niektóre linki na stronie mogą być afiliacyjne i dotyczą tylko produktów i usług, które z czystym sercem mogę polecić. Jeśli wejdziesz przez taki link na stronę sprzedawcy i dokonasz zakupu otrzymam gratyfikację (nie wpływa to na cenę dla Ciebie). W ten sposób wspierasz moją pracę. Dziękuję!

Przeczytaj też

Zostaw komentarz

Strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, lubię ciasteczka Czytaj więcej