kobieta z uśmiechem w kapeluszu na tle morza

Zdradzam jakie cele wyznaczyłam na najbliższe 10 lat. Trzy Poziomy by Mirek Burnejko

przez Monika Torkowska
Czas czytania: 5 min

Bardziej żyć niż egzystować. Dodać życiu smaku. Jak pankejki z syropem klonowym. Osobno smakują spoko, a razem – bomba! Pogadajmy zatem o płynnym cukrze z drzewa na pszennych placuszkach. Czyli o moich wieloletnich celach.

Kilka lat temu, kiedy mój mąż nie był jeszcze mężem, spotkaliśmy się z „jego” znajomymi. W moim kierunku padło pytanie co jest moim hobby. I wiesz, że nie byłam w stanie sensownie odpowiedzieć? Mój tydzień pracy zaczynał się w poniedziałek o 8, a kończył w niedzielę blisko 22. Studiowałam podwójnie i pracowałam. Na szczycie moich pragnień było „wyspać się”. Ten czas był ważnym punktem w drodze do mojego teraz. Nie tylko dlatego, że zmieniłam branżę.

Jak zostałam programistką? Od zera do pierwszej pracy w IT

ostatnim artykule napisałam między innymi:

  • że w 2021 kupiłam 18 (hehe) kursów
  • i że praca nad ustaleniem wieloletnich celów była prostsza, niż sobie wyobrażałam.

Jedno wynika z drugiego. W grudniu kupiłam kurs, który przeprowadza przez proces ustalania i realizacji celów. Trzy Poziomy od Mirka Burnejko. To jeden z filarów moich celów na najbliższe +10 lat. Przynajmniej na ten moment.

W skrócie

…bo w szczegółach dowiedzieć się możesz z kursu, chodzi o wyznaczenie dalekosiężnych, stosunkowo ambitnych celów. Cokolwiek to dla nas znaczy. 😉 I podzielenie każdego na trzy etapy (poziomy). Przy czym trzeci, ostatni etap jest wymagający. Taki, że w sumie na ten moment nie mam bladego pojęcia jak tam dojdę. Dobrym przykładem są moje cele finansowe (lista na końcu tego artykułu).

Cele mogą (i będą) zmieniać się w czasie. Nic na zawsze 😉

Po co mi wieloletnie cele?

Jeny, żeby bardziej żyć niż egzystować! Jeśli spojrzysz na listę moich celów, to nie brakuje tam dość standardowych tematów związanych z finansami i z masą ciała. Jednak większość celów to sa takie rzeczy, które dodają życiu smaku.

Jak pankejki z syropem klonowym. Osobno są okej, a razem to już bomba! Związane są z relaksem, rozwojem. Mają sprawić, że życie to nie jest bujanie się pomiędzy jednym obowiązkiem a drugim.

Być może myślisz: „No i co, do tego musiałaś kurs kupić? Serio? To można samemu ogarnąć”. No może. 🙂 Pomidory krojone w zalewie też można przygotować w domu. Wolę jednak te z puszki. 😉

Ile znasz osób, których codzienność składa się z czegoś więcej niż obowiązki. Tak szczerze. Ja mało. I to przykra statystyka. Chcę, aby moja była inna. Spojler: i tak jest inna, ale nie na takim poziomie, jakiego chcę.

A tak poza tym – zwyczajnie lubię testować. Ale to już chyba wiesz. 😉

Czy będę realizować proces wg. Trzech Poziomów od A do Z?

Na początku, aby zbadać proces będę podążała za Mirka wytycznymi.

ALE!

Ani ja nie posiadam 100% wiedzy na jakiś temat, ani Mirek, ani nikt inny. 😉 Mam tak, że lubię łączyć różne podejścia w swój własny system. Odpowiedź zatem brzmi: nie.

Dlatego np. zaczęłam czytać książkę „Drive. Kompletnie nowe spojrzenie na motywację”, żeby skonfrontować podejście do motywacji i nagród. Póki co nie ustaliłam ich dla żadnego celu i nie wiem czy będę to robić.

To, czego się uczę, o czym czytam traktuję bardziej jak drogowskazy niż jedyną słuszną drogę. Do tej pory bardzo dobrze wychodzę na tym.

Jakie są moje cele? Co już zrobiłam?

Status wygląda następująco.

Utworzyłam ponad 30 celów. Spokojnie – tyle ma być.

Część celów jest tajnych.

5 celów na etapie koncepcyjnym wypadło. Jako nie moje, niepotrzebne mi tak naprawdę.

1 na etapie weryfikacji okazał się bez sensu i niewykonalny.

Najdalszy sięga 2035 roku.

Na polu bitwy zostało 27. Większość z nich możesz podejrzeć tutaj.

Przerobiłam prawie cały kurs. Rozpisałam i wstępnie zweryfikowałam cele.

Miesiąc pracy z nimi za mną.

📌 Aktualizowaną listę moich celów znajdziesz tutaj: https://monikatorkowska.com/cele

Mam w planach co miesiąc robić podsumowanie postępów. Zobaczymy co z tego wyjdzie. 😉

A co jak mi nie wyjdzie?

Nico. Przynajmniej spróbowałam. Pozbyłam się myśli, że to niefajne, zakładać, że coś będzie nie na zawsze. Postępy chcę relacjonować na blogu. Jak przestanie mi się podobać, to przestanę to robić. Tak miałam z „domową szafą minimalistki”. Spróbowałam, nie podeszło mi to.

Uwielbiam podkasty. Często trafiam na jakiś mega ciekawy. Często okazuje się, że już nie jest nagrywany. Myślę sobie „eee szkoda”. A potem się poprawiam, że może i szkoda, ale może to była najlepsza droga dla tej osoby. Spróbowała, nie pyknęło i tyle.

Uważam, że za mało próbujemy. Za mało szans sobie dajemy. Za bardzo spinamy się nad tym, aby było hiperkonsekwentnie, a za mało kwestionujemy czy coś ma sens. W głowie wykiełkował mi pomysł na projekt, dzięki któremu będziemy mogli zrobić wiele milowych kroków w tym obszarze. Czekajcie 😉

Podobał Ci się artykuł? Dołącz do osób czytających mój newsletter i odbierz dostęp do materiałów dodatkowych.


Zdjęcie: Constantin Panagopoulos


Niektóre linki na stronie mogą być afiliacyjne. Jeśli wejdziesz przez taki link na stronę sprzedawcy i dokonasz zakupu otrzymam gratyfikację (nie wpływa to na cenę dla Ciebie). W ten sposób wspierasz moją pracę. Dziękuję!

Przeczytaj też

Zostaw komentarz

Strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, lubię ciasteczka Czytaj więcej