notes na stole

Co zrobić, kiedy mija połowa roku, a Twoje postanowienia leżą i kwiczą? Proces w 7 krokach [#023]

przez Monika Torkowska
Czas czytania: 23 min



Statystyki na temat realizacji noworocznych postanowień pokazują, że po tygodniu 75% osób przy postanowieniach pozostaje. Po dwóch jest to już 71%, po miesiącu – 64%, a po pół roku (a mamy teraz czerwiec ;)) mniej niż połowa osób dalej odnosi sukces w realizacji noworocznych postanowień. Jeśli jesteś w większości, a z Twoimi postanowieniami poszło Ci niezbyt dobrze, to zapraszam Cię do odcinka, w którym posłuchasz o procesie, jak w 7 krokach można to ogarnąć.

Posłuchaj odcinka w: Spotify, Apple Podcasts, Google Podcasts, YouTube lub skorzystaj z odtwarzcza poniżej.

Treść w przygotowaniu 😉

Wymienione w tym odcinku

Warto sprawdzić

Podkast do czytania

W tym odcinku

Czym jest dla mnie postanowienie?

Pozwolę sobie zaznaczyć bardzo ważną rzecz – jak już kiedyś wspominałam przy okazji odcinka o alternatywie do noworocznych postanowień (odcinek 11 podcastu „Między wskazówkami”) tam tak naprawdę pokazuję Ci podejście bardziej projektowe do postanowień. Tak jak mówiłam w tamtym odcinku, dla mnie postanowienie to jest trochę taki abstrakcyjny konstrukt.

Co to jest w ogóle postanowienie? Dla mnie konkret się liczy przede wszystkim, jeśli chodzi o planowanie i realizowanie jakichkolwiek rzeczy. Postanowienia dla mnie mają formę trochę życzeniową. Dlatego w tym odcinku odwołuję się do postanowień, które są zdefiniowane jako projekty do realizacji. Projekty, które mają jakiś określony cel do osiągnięcia.

Krok pierwszy – co jest zrobione?

Jeśli coś nam nie wychodzi tak jakbyśmy chcieli, to dobrym pomysłem jest w pierwszym kroku zastanowić się, zanim zaczniemy planować dalej, co w ogóle faktycznie dalej jest zrobione. Jeśli nic, to szczerze przed sobą stwierdzić: okej, nic. Zapomniałam o tym, nie chciało mi się, była koncepcja, ale koncepcja upadła. Totalna szczerość ze sobą. Jeśli coś jest zrobione, to faktycznie przeanalizować które elementy tego projektu, które sobie wyznaczyliśmy są już zrobione, żeby wiedzieć na czym stoimy.

Ewentualnie dobrym pomysłem może być dodanie analizy dlaczego to nie poszło. Dlaczego powiedziałam ewentualnie? Ponieważ u wielu osób może być taki efekt, że analizowanie tego dlaczego nie poszło pójdzie w kierunku trochę takiego kajania się. Takiego wejścia teraz znowu w tryb poczucie winy. O poczuciu winy był bardzo fajny odcinek, siódmy podcastu „Między wskazówkami”. A to nie jest clue. Do tego, żeby dalej działać właściwie nie potrzeba analizy tego, dlaczego nie poszło.

Nie jest to punkt moim zdaniem absolutnie krytyczny. Jeśli u Ciebie ma to spowodować taki efekt, że będzie Cię to hamowało przed dalszym działaniem, bo wpadniesz w poczucie winy, bo zaczniesz sobie wyrzucać i na końcu stwierdzisz: do niczego się nie nadaję, generalnie bez sensu, lepiej to wszystko rzucić w cholerę. Jeśli nie masz takiego podejścia i potrafisz ocenę własnej osoby oddzielić od faktów związanych z tym, że coś nie poszło od stycznia do czerwca to jak najbardziej, to zachęcam do tego.

Wnioski, które wynikną z tej analizy można i bardzo dobrym pomysłem jest wykorzystać je potem do modyfikowania działania, do modyfikowania też planów. Ale podkreślam, żeby być na to uczulonym, bo nie chcemy obniżać sobie poczucia skuteczności, swoich morali itd.

A clue tego odcinka nie jest budowanie skuteczności, rozsądne podejście do własnych błędów i traktowanie ich bardziej jako lekcje, a nie błędy itd. Rozumiesz co mam na myśli. Jeśli masz na to przestrzeń, to zrób sobie taką analizę dlaczego nie poszło, co możesz zmienić w przyszłości. To jest też fajna opcja. Nie jest moim zdaniem niezbędna.

Przy okazji rozmowy o trochę mentalnych rzeczach, bo analiza tego, co się działo, analiza tego, co zrobione i za chwilę przejdziemy do planowania, to bardzo serdecznie polecę Ci moją rozmowę w podcaście „Mała wielka firma” z Markiem Jankowskim dotyczącą realizacji planów rocznych. Jest to odcinek 383.

Uważam, że warto obejrzeć ten odcinek, bo jest tam sporo takich rzeczy związanych z naszym sposobem myślenia, a w związku z tym też działania wynikające z tego sposobu myślenia, które w przypadku planowania od połowy roku też jak najbardziej mają sens i warto sobie to przyswoić, przeanalizować, przepuścić przez własny filtr. Bardzo serdecznie polecam Ci również tę rozmowę.

Krok drugi – co chcesz zrobić do końca roku?

Wiesz już co za Tobą, więc w kroku drugim warto się zastanowić, co Ty chcesz zrobić faktycznie do końca roku. To wcale nie musi być to samo, co było w założeniach na początku roku. To jest ten moment, kiedy już teraz możesz zmodyfikować: okej, pół roku później ja stwierdzam, że jednak bez sensu było w ogóle jakiś projekt, który sobie wymyśliłam, bo się zmieniło A, B, C, D, E, F, G, różne rzeczy po drodze się zmieniły i to nie ma więcej sensu. Ale jeszcze przez tą resztę roku chcę zrobić to, to i tamto i to ma sens.

Krok trzeci – zrób sobie kalendarz, czyli rozpisz wszystkie miesiące

Wypisz sobie to dokładnie co to ma być, jaki ma być cel tych rzeczy, efekt, który chcesz osiągnąć i lecimy dalej do punktu trzeciego, który polega na tym, że warto sobie rozpisać wszystkie miesiące, które są do końca roku. W zależności od tego, kiedy słuchasz tego odcinka. Jeśli słuchasz w momencie publikacji, to mamy połowę czerwca. Jeśli słuchasz później, to nie jest to istotne. Nie musisz nawet używać końca roku jako takiego punktu przecięcia, bo to nie ma znaczenia.

Wybierz okres, który Cię interesuje. Okres, w którym będziesz realizować te rzeczy, które zostały wypisane w punkcie drugim i rozrysuj sobie wszystkie miesiące. Rozrysuj – zrób sobie ala kalendarz na kartce. Kwadraty czy prostokąty po prostu na każdy miesiąc z podpisem do góry, jakiemu miesiącowi odpowiada dany kwadrat. Tak jakby to był kalendarz, tylko taki Twój.

Zaznaczamy sobie które części tych miesięcy to są części, które wypadają u Ciebie zupełnie, bo masz urlop, wyjazd służbowy, zaplanowane szkolenie, jest specyficzny czas, w którym Ty nie będziesz w stanie psychicznie realizować tych rzeczy, o których myślisz albo wiesz, że Ci się nie będzie chciało. Dla wielu osób to może być grudzień. Niektórzy bardzo lubią świąteczną atmosferę. Świąteczna atmosfera i robienie rzeczy wymagających to się za bardzo nie klei, więc przykładowo wolałabym sobie ten grudzień odpuścić.

Albo jest sierpień i lipiec, a Ty nie masz klimatyzacji, więc wiesz, że część tego czasu jest taka sobie i niekoniecznie to jest ten czas, kiedy masz ochotę realizować ten projekt, wolisz jechać na plażę, cokolwiek porobić, jakąś aktywność fizyczną sobie pouskuteczniać, pójść z psem na spacer i jest to dla Ciebie luźny czas.

Dla osób, które mają dzieci, które chodzą do szkoły to być może wrzesień albo pierwsze dwa tygodnie września czy końcówka sierpnia i początek września to będzie taki czas, gdzie w ogóle Twoja głowa będzie w zupełnie innym stanie, bo dziecko idzie do szkoły i wokół tego wydarzenia masz jakieś rzeczy do zrobienia i nie będziesz w stanie myśleć o tych swoich rzeczach i swoich projektach.

Tutaj też kontekst tego, czy to, co teraz planujesz jest w ramach Twojego całego dostępnego czasu, czy jest to bardziej to, co realizujesz jako projekt poboczny, a o projekcie pobocznym mówiłam dwa odcinki temu: czym jest i dlaczego warto taki mieć. Jest to 21 odcinek podcastu „Między wskazówkami”. To też będzie miało znaczenie.

Jeśli teraz rozpisujesz projekt poboczny albo jakieś rzeczy związane z Twoim stylem życia, z nawykami, które chcesz wdrożyć związanymi z Twoim zdrowiem, regularne treningi czy coś, to to są rzeczy, które wymagają trochę innego podejścia. Tu będzie miało znaczenie to, co się u Ciebie dzieje w tej tzw. „normalnej” pracy – czy to jest praca etatowa, czy pracujesz na zlecenia w jakiejś innej działce, obojętnie. Będzie to miało znaczenie.

Jeśli wiesz, że oddajesz duży projekt w październiku, to prawdopodobnie nie dasz sobie w tym październiku po godzinach realizacji kluczowej części projektu, bo Twoja godzina w październiku po południu to nie jest ta sama godzina teraz w czerwcu, zakładając że masz względny spokój i luz. Nominalnie tak, to jest nadal 60 minut. Twój poziom energii i Twoja chęć do działania, to ile masz przestrzeni w głowie, poziom kreatywności i wszystkie takie rzeczy, które nie są super mierzalne będą na zupełnie innym poziomie. Potencjalnie.

To, co jest ważne to to, że my trochę przewidujemy co się w tym danym miesiącu danego roku może wydarzyć i dlaczego to jest miesiąc czy 2 tygodnie, które należałoby wyciąć z tego planowania i sobie pominąć, bo nie do końca ma sens, nie będzie to efektywna.

Teraz może się pojawić w głowie taka myśl: kurde Monika, no dobra, ja sobie teraz myślę o tych rzeczach, które mnie czekają, a życie jest życiem, wszystko mi się poprzesuwa, coś nowego się pojawi. Monika, zesrało się po drodze, życie. A ja Ci odpowiem – no tak, mi też się takie rzeczy dzieją.

Nawet nie tak dawno temu, bo półtora tygodnia temu miałam planowane leczenie zęba i właściwie założyłam, że to będzie jednorazowa akcja i nic się nie będzie działo, tymczasem okazało się, że stan zapalny związany z tym przedsięwzięciem rozłożył mnie na równe cztery dni, a potem jeszcze kolejne trzy były takie, że nie za bardzo byłam w stanie coś robić.

Miałam na wtedy zaplanowane pewne rzeczy, między innymi nagrywanie ileś odcinków podcastów w przód, na przykład tego. Po prostu tak się dzieje. To jest życie. Pewne rzeczy możemy przewidzieć, dlatego tu się skupiamy na rzeczach, które możemy przewidzieć, których jest największe prawdopodobieństwo, że one wystąpią albo już wiemy, że wystąpią, czyli jakieś plany wakacyjne itd. Jeśli chodzi o te bieżące rzeczy, to nasze działania musimy modyfikować w trakcie.

Plan to nie jest umowa, to nie jest jakiś cyrograf. To nie jest coś, czego nie można modyfikować. To jest takie przekonanie, które w wielu osobach jest, że jak plan się zepsuł to bez sensu, co teraz zrobić? Odpowiedź jest prosta – zmodyfikować plan. Dostosować do tego, co się aktualnie dzieje. Bez robienia takich analiz, o których teraz mówię w trzecim kroku, czyli zaznaczenia tego, co się dzieje u Ciebie po drodze jeszcze w trakcie roku, do końca roku, to nie będziesz mieć bardzo ważnego punktu odniesienia, czyli takiego, czy Ty w ogóle jesteś w stanie zrobić to, co sobie założysz.

Tu jest ten moment. Kiedy patrzysz sobie na to, co zostało wypisane w punkcie drugim, czyli co chcesz zrobić do końca roku i patrzysz na swój ala kalendarz – już teraz jest ten moment, kiedy możesz stwierdzić tak na pierwszy rzut oka, czy to Ci się w ogóle spina. Czy to w ogóle ma sens w tym czasie, który widzisz dostępny w swoim kalendarzu? Czy w ogóle jest szansa, żeby to zrealizować?

My mamy bardzo dużą tendencję do niedoszacowywania czasochłonności różnych rzeczy. Jest to zgodnie z tym, co można przeczytać w książce „Pułapki myślenia” Daniela Kahnemana tzw. złudzenie planowania. Nie jesteś wyjątkowy/wyjątkowa. Ja też nie jestem wyjątkowa w tym zakresie. To jest zjawisko znane na całym świecie. W dużych firmach, u ludzi w prywatnym życiu. Taka jest tendencja ludzkiego mózgu po prostu. Mając tego świadomość można sobie z tym radzić. My sobie z takim złudzeniem planowania radzimy.

Jeśli już teraz widzisz na tym punkcie trzecim, że to się kurna Monika nie zepnie, to wracasz do tej listy, która jest w punkcie drugim, co chcesz zrobić do końca roku i ją modyfikujesz. Już teraz. Ja sugeruję nie zastanawiać się nad tym: ja to może jednak upchnę.

Chyba że masz jakiś termin i będzie trzeba zapłacić jakąś dużą kasę, to wtedy spinasz poślady albo robisz coś innego, żeby to dowieść. Zakładam, że nie mówimy o takich rzeczach. Tylko o takich rzeczach, które z angielskiego powiedzielibyśmy nice to have, więc możemy sobie modyfikować takie listy, tak jak nam się podoba. Sugeruję już na tym etapie sobie tę listę zmodyfikować. Za chwilę będziemy ją modyfikować jeszcze bardziej, jeśli będzie ku temu potrzeba.

Żeby nie było, że jestem gołosłowna – ja dokładnie ten proces sobie robiłam ostatnio, będąc na wakacjach, jakiś miesiąc temu. Dokładnie tak rozpisywałam końcówkę roku. Jak widzisz, nie trzeba wcale tego rozpisywać w ten sposób tylko wtedy kiedy Ci plany nie idą. Ja zrealizowałam te rzeczy, które planowałam. Co prawda z pewnym przesunięciem, ale jednak na pierwszą połowę roku. Byłam zadowolona z tego jak to poszło, jak najbardziej.

Pewne rzeczy się zmieniły po drodze i o tym będzie w którymś z kolejnych odcinków podcastu, ale w mojej głowie to był jak najbardziej okej. Nie posypały mi się plany, tak jak myślałam, że potencjalnie mogą się posypać. Byłam zadowolona. Nawet jeśli się jest zadowolonym, to można sobie w ten sposób przeanalizować końcówkę roku, drugą połowę roku, jakąkolwiek część roku, bo to jest fajne narzędzie, fajny proces do tego, żeby zobaczyć troszkę może z lotu ptaka, jak to wygląda u nas w życiu.

Krok czwarty – planuj od końca

Teraz właśnie z lotu ptaka będziemy patrzeć na to, kiedy co powinno się wydarzyć do końca roku, żeby nasze plany zostały zrealizowane. Ja Ci bardzo serdecznie polecam tzw. metodę, podejście Kurta Vonneguta. Jest to pisarz, który zasłynął z tego, że pisanie swoich książek zaczyna od zakończenia, a potem tworzy historię do tego zakończenia.

To jest fajne podejście, które można zastosować też w przypadku planowania, żeby planować od tyłu. Umieścić najpierw w czasie, w przestrzeni, w jakimś miejscu, który jest celem w czasie, czyli to może być grudzień w tym przypadku co ma się w tym grudniu wydarzyć, co jest tym punktem końcowym.

Jak wydawałam paczkę checklist do tworzenia podcastu na różne aplikacje, czyli gotowy proces krok po kroku, który przeprowadza Cię od etapu pomysłu poprzez nagrywanie, redystrybucję itd. po porządki, gotowe szablony do wdrożenia u siebie, to miałam zaznaczone, że w określonym momencie w roku chcę, żeby paczka była gotowa i dostępna w sklepie do kupienia. To jest właśnie ten punkt, który nas interesuje.

Potrzebujesz na podstawie swojej listy, którą robiliśmy w punkcie drugim taki punkt sobie określić w czasie. Być może to będzie grudzień. A być może to będzie listopad, bo grudzień u Ciebie jest luzem. Począwszy od tego punktu wypełniasz poszczególne miesiące. To można też rozpisywać na tygodnie, ale na miesiące teraz będzie łatwiej. Takie główne punkty na każdy miesiąc, co by się miało w tym danym miesiącu wydarzyć, aby osiągnąć ten cel, który masz na ten rok lub cele, które masz na ten rok.

Co się po drodze w którym miesiącu musi się stać, co musi się wydarzyć – takie punkty trochę kontrolne – żeby w czasie ten cały proces, Twój projekt w ogóle miał sens. Nie, żeby wpierdzielić wszystko w jeden miesiąc, bo ja się teraz zepnę. Można tak robić, ale ja nie polecam. Nie, że ja się zepnę teraz w jeden miesiąc i wszystko wcisnę, tylko ja jestem zwolenniczką raczej tego, żeby sobie rozkładać w czasie te nasze działania. Dlaczego? To jest inny temat.

W skrócie powiem, że moje podejście do produktywności jest takie, że my chcemy tę energię na fajne działanie po drodze mieć długofalowo, a nie pracować w zrywach tygodniowych, miesięcznych, czasami kwartalnych, co się u wielu osób zdarza.

Potem na tyle wyczerpaliśmy swoje zasoby i swoją energię, że odpuszczamy wszystko na jakiś czas i potem powrót do tego trybu, który jest przez nas pożądany jest po prostu trudniejszy i wymaga dużo więcej energii niż trochę wolniejsze działanie sobie po drodze, lepsze zarządzanie energią w międzyczasie i tyle. Przy okazji jeszcze nie musimy w tym wolniejszym trybie, który ja bardzo lubię nadszarpywać swojego zdrowia, relacji, bo na te rzeczy w mądrym planowaniu też jest miejsce.

Przy okazji tego punktu – bardzo chciałabym Ciebie zachęcić do jeszcze jednej analizy, którą mam nadzieję, że jeśli słuchasz tego podcastu, to już masz za sobą. Ale zdaję sobie sprawę, że są też nowe osoby, więc bardzo serdecznie polecam Ci trzeci odcinek podcastu „Między wskazówkami”, do którego dołączony jest arkusz, w którym możesz przeanalizować sobie, jak wygląda czas spędzany przez Ciebie w skali tygodnia.

To jest gotowy arkusz Excel, który możesz pobrać, wypełnić i tam Ci się wszystko samo liczy i jest w materiałach dodatkowych do tego odcinka. Wszystkie materiały można zbiorczo sobie odblokować dostęp na monikatorkowska.com/materialy. Jest to dostępne dla osób zapisanych do newslettera. Na maila przychodzi Ci hasło do odpowiedniej strony i tam możesz sobie pobrać i korzystać do woli. Tam jest jeszcze więcej rzeczy, ale to inny temat.

Bardzo serdecznie zachęcam do takiej analizy, bo to jest kolejny punkt, który pozwala nam zweryfikować, czy to, co chcemy sobie zaplanować w skali tygodnia ma sens, ma szansę się wydarzyć. To już jest taka bardziej analiza w godzinach Twojego dostępnego czasu.

Znów tutaj się odwołujemy na trochę innym poziomie, trochę bardziej szczegółowym poziomie do złudzenia planowania. Może Tobie się nie wydaje, ale na poziomie myślenia może być w głowie taka myśl: okej, 8 godzin sobie śpię, 8 godzin jestem w pracy, potem jeszcze po pracy parę godzin coś robię związanego z domem, mam jakieś swoje sprawy i mam przecież jeszcze parę godzin wieczorem i jeszcze weekend, to w ten tydzień da się mnóstwo rzeczy zrobić.

Być może u Ciebie da się mnóstwo rzeczy zrobić. A być może zgodnie z tą analizą, którą teraz przeprowadzisz na przykład spędzasz tyle czasu w internecie, że to wcale nie wychodzi Ci aż tyle godzin. To jest bardzo fajna analiza. Jeśli chodzi o czas spędzony w internecie, to jest dla wielu osób otrzeźwiające, że tego jest więcej niż się myślało.

Dlatego to jest super punkt, bo można wprowadzić modyfikacje w tym, jak spędzamy swój czas i stwierdzić: okej, to ja muszę sobie trochę przyblokować tego Instagrama albo stwierdzić: okej, faktycznie mam całkiem sporo czasu. A przynajmniej tyle, że mi wystarczy na te rzeczy. No i spoko.

Krok piąty – ile czasu tak naprawdę masz?

Potraktuj to jako punkt piąty, bo cała realizacja już potem tego, co chcesz zrealizować do końca roku będzie się opierała tak naprawdę o planowaniu jakichś działań w skali tygodnia, więc Ty musisz wiedzieć ile w skali tygodnia masz tego dostępnego czasu faktycznie, bez ściemniania przed samym sobą, żeby to w ogóle miało sens, ręce i nogi.

Jeśli się okaże na podstawie analizy – jakkolwiek ją zrobisz – że jednak mi się nie zepnie, jednak za mało mam tego czasu, to masz dwie opcje. Albo coś wycinasz z tego co w tej chwili robisz. Przy czym ja bardzo odradzam wycinanie aktywności fizycznej, spotykania się z ludźmi i innych takich rzeczy związanych ze stylem życia. Internet można sobie wyciąć. Ja rekomenduję jednak wycinać internet, żeby realizować swoje rzeczy albo modyfikujesz listę rzeczy, które chcesz zrobić, żeby się jednak w tym czasie spiąć. Tu już wybór zależy od Ciebie.

Krok szósty – skupiamy się na tym, co najbliżej

Krok szósty – w szczegółach planujemy kilka najbliższych tygodni. Nie potrzebujemy rozplanowywać wszystkich miesięcy już do końca roku, bo to nie ma sensu. Jak zapewne się domyślasz – dużo rzeczy się może dziać po drodze. My nie chcemy robić nadmiarowej pracy, która być może pójdzie do kosza. Najbliższe kilka tygodni. One też mogą wymagać po drodze modyfikacji, ale najbliższe kilka tygodni.

Jak może wyglądać planowanie najbliższych kilku tygodni? Jednego, trzech, whatever. Gdybym teraz miała od zera planować, to bym pewnie planowała najbliższe 2 tygodnie. Ja działam w trochę inny sposób, ale to jest na inny odcinek podcastu. Bardziej w sprintach 12-tygodniowych albo krótszych – w zależności od tego jaki jest czas w roku, to jest inny temat.

Sugerowałabym 2 tygodnie, bo to jest sensowny czas, gdzie jeszcze być może mało modyfikacji będzie do wprowadzenia, jeśli coś się u Ciebie zmieni. Sugeruję wybrać 2-3 mniejsze cele, punkty do osiągnięcia tygodniowo. Jeśli realizujesz projekt po godzinach, jeśli to jest coś, co realizujesz w ramach całego swojego dostępnego czasu na pracę to wiadomo, więcej. To już bardzo zależy od Twojej indywidualnej sytuacji i tyle, i robisz. Nie ma tu żadnej magii. Po prostu masz zdefiniowane rzeczy, które są osadzone w kontekście Twojego życia. Rzeczy, które się dzieją u Ciebie po drodze. Czasu, który masz dostępny średnio w skali tygodnia, bo przeanalizowaliśmy już to wcześniej. Zobacz jak wiele potencjalnych błędów, dzięki takiemu podejściu już teraz uniknęliśmy – przeszacowania. Nadal to może być trochę przeszacowane, ale uniknęliśmy bardzo dużych błędów związanych z szacowaniem. Takiego nadmiernego optymizmu w analizie dostępnego czasu na robienie rzeczy. Jak zaczniesz robić, to na pewno to poczujesz, jeśli teraz to jest dla Ciebie mgliste. W działaniu jak się wdraża te klocki, łączy się je ze sobą w jakąś budowlę, na której się stawia potem kolejne klocki swoje to to wszystko ma sens. To wszystko się potem bardzo dobrze trzyma.

Jeśli podoba Ci się ten odcinek – dołącz do osób czytających mój newsletter i odbierz dostęp do materiałów dodatkowych.

Krok siódmy – modyfikujemy swoje założenia

Szczególnie jeśli dołożymy punkt siódmy, czyli modyfikowanie własnych założeń po drodze. Tak jak wspominałam, że półtora tygodnia temu kompletnie rozłożył mnie ząb. Jak rozłożył mnie ten ząb, to nie modyfikowałam sobie niczego po drodze, tylko sobie odchorowywałam ten ząb. Sorry, ale wtedy to ja nie miałam w głowie przestrzeni na to, żeby cokolwiek planować. Poczekałam do tego czasu, kiedy już mi to przejdzie i potem sobie zmodyfikowałam: okej, to co muszę zrobić dalej?

Najlepszą rzeczą – bardzo często pomijaną – w planowaniu i działaniu po drodze jest modyfikowanie naszych założeń. Co się bardzo często dzieje, kiedy coś nam po drodze nie wychodzi, kiedy nie zdążyliśmy czegoś zrobić, nie chciało nam się zrobić, co jest bardzo prawdopodobną rzeczą, bo wszystkim nam się nie chce. Mi też się często nie chce. Usiąść do tego podcastu też mi się nie chciało, a teraz mam się bardzo dobrze kiedy go nagrywam. Ludzki umysł jest fascynujący.

Bardzo często dzieje się tak, że jeśli już czas minął, a my sobie po drodze prokrastynowaliśmy, to pojawia się tendencja do tego: to teraz sobie tak upchnąć w tym pozostałym czasie to wszystko, czego po drodze nie zrobiłam. Ja się zepnę, ja to zrobię. Być może bym to zrobiła. Jeśli Ty to zrobisz, to spoko. [śmiech] Nie ma problemu.

Jeśli to ma wygenerować bardzo silną presję, skończyć się tym, że faktycznie ty tego nie zrobisz, to to nie ma sensu. W perspektywie długofalowej, jeśli patrzymy na zarządzanie energią przez wiele lat i realizowanie jakichś projektów w perspektywie wielu miesięcy, wielu lat, dowożenia przed samym sobą.

Lepszym pomysłem jest zmodyfikować sobie plan, zmodyfikować sobie datę jego realizacji, być może ją przesunąć, być może zmienić zakres tego projektu, tego celu, który ty chcesz osiągnąć i ewentualnie potem zrobić to szybciej. Jeśli będziesz mieć energię, motywację itd. niż teraz się spinać, wypstrykać się z energii, a potem rzucić inne rzeczy w cholerę. Mam nadzieję, że kumasz tę różnicę.

To pierwsze podejście daje nam więcej swobody. Jeśli jesteś osobą, na którą bardzo dobrze działa presja i ty nie wykańczasz się energetycznie, nakładając na siebie samodzielnie presję to okej, ja się nie czepiam tego podejścia. Ja widzę, że jest to podejście, które długofalowo wielu osobom szkodzi, bo mają już potem dosyć. Same się zapędziły w taki kozi róg, że mają dosyć i dlatego bardzo wiele projektów odkładają później w czasie.

Dlatego ja sugeruję modyfikowanie tych założeń po drodze, przesuwanie odpowiednich rzeczy, dostosowywanie tego kalendarza, dostosowywanie planu albo zakresu działań zamiast wykończenia siebie po drodze.

Tak w siedmiu krokach możesz ogarnąć sobie resztę roku czy dowolny okres, który sobie wybierzesz. Daj znać co o tym myślisz. Ja jestem dostępna oczywiście na Instagramie jako monika.torkowska albo na kontakt@monikatorkowska.com. Daj znać, jakie masz plany na resztę roku – takie, które zamierzasz zastosować w oparciu o ten proces, który teraz opisałam. Albo masz jakiś swój proces.

Ja bardzo chętnie zawsze takie rzeczy czytam, bo mnie interesuje, jak inni ludzie działają i jakie inni ludzie mają procesy. To jest zawsze dla mnie nie lada gratka czytać takie rzeczy od Was. Bardzo serdecznie zachęcam do kontaktu, a my słyszymy się już za 2 tygodnie!

Sprawdź 🔍

Bezpłatne planery tygodniowe gotowe do druku: tutaj.


Zdjęcie:


Niektóre linki na stronie mogą być afiliacyjne. Jeśli wejdziesz przez taki link na stronę sprzedawcy i dokonasz zakupu otrzymam gratyfikację (nie wpływa to na cenę dla Ciebie). W ten sposób wspierasz moją pracę. Dziękuję!

Przeczytaj też

Zostaw komentarz

Strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Ok, lubię ciasteczka Czytaj więcej